STRONA GŁÓWNA

ZAGRANICA
UKRAINA
Ewangelizacje Dzieci na Ukrainie 
Nowowołyńsk, 06-11. czerwca 2005 r.

Pojechałem na Ukrainę, aby pomóc tamtejszym wierzącym w ewangelizacji dzieci. Wspólnie dotarliśmy do dwóch szkół na wsiach, czterech przedszkoli w mieście i do jednego domu dziecka. W każdym z tych miejsc, śpiewaliśmy piosenki (nawet po polsku...!), prowadziliśmy gry, zabawy, konkursy, no i oczywiście dzieci oglądały film „Jezus”, bądź animowane wersje biblijnych historii dla najmłodszych. 

Na koniec dzieci otrzymywały koperty zawierające broszurki skierowane do nich i do rodziców. W ten sposób spotkaliśmy ok. 280 dzieci! W jednym z przedszkoli, pani dyrektor, a zarazem radna miasta, osoba niewierząca, poprosiła nas po cichu, abyśmy rozdali jej pracownicom egzemplarz Ewangelii Jana, które sama nam przekazała! Interesujące, prawda?! Ale to nie koniec opowieści o tej pani... Gdy okazało się, że w pewnym miejscu niestety ewangelizacje zostały odwołane, przetarła drogi do innych przedszkoli – po prostu zadzwoniła do dyrektorek i „wkręciła” nas na spotkania z dziećmi! W ten sposób pracy nie brakowało! 

Miałem okazję zapoznać się z sytuacją dzieci w różnych miejscach. Niestety najgorsza (z tych, które widziałem) panuje chyba w domach dziecka. Pojechaliśmy do jednego z takich domów, znajdującym się ok. 10 km od polskiej granicy. Nie prowadziliśmy tam ewangelizacji. Po prostu chodziło o kontynuowanie relacji z dziećmi. Chrześcijanie z Nowowołyńska kiedy pojechali tam po raz pierwszy, zobaczyli, że dzieci na kolację otrzymały pół jabłka i szklankę wody...! Postanowili wtedy, że chcą jakoś zaopiekować się nimi. Podczas spotkania po prostu bawiliśmy się z dziećmi. W końcu jedna z wychowawczyń powiedziała do nas, że pora kończyć, bo będzie kolacja. Kiedy wyszliśmy do samochodu i już mieliśmy odjeżdżać, zorientowałem się, ze zostawiłem piłkę. Gdy poszedłem po nią, zauważyłem, że dzieci jedzą tylko ciasteczka, które im przywieźliśmy... 

Przedostatniego dnia pobytu na Ukrainie otrzymałem SMS-a od przyjaciela z Warszawy. Był to werset z Księgi Joela, 2,21: „Nie bój się ziemio, raduj się i wesel, gdyż Pan dokona wielkich rzeczy”! Bardzo mnie poruszył! Byłem akurat na ziemi ukraińskiej i odebrałem go jako słowo do niej, a szczególnie do miejsc, które ewangelizowaliśmy!

Potem miałem okazję dwukrotnie dzielić się nim z kościołem. I tak modliłem się tymi słowami, wspólnie z wieloma wierzącymi w Nowowołyńsku. Oczekuję także wielkich rzeczy od Pana na ziemi polskiej! I te rzeczy się dzieją!

„Nie bój się ziemio..."

Shalom!
Wojciech Borys

Idźmy do dzieci razem!