Polkowice, Gimnazjum, luty 2012
27/02/2012
WIĘCEJ ZDJĘĆ

więcej zdjęć

WIĘCEJ ZDJĘĆ

WIĘCEJ ZDJĘĆ

WIĘCEJ ZDJĘĆ

WIĘCEJ ZDJĘĆ

WIĘCEJ ZDJĘĆ
więcej zdjęć

Już po raz kolejny miałem okazję opowiadać o Mołdawii w Gimnazjum w Polkowicach. Zamiast opisu wizyty z mojej strony, zamieszczam obszerne fragmenty sprawozdania jednej z gimnazjalistek, poruszonej tym co usłyszała.

„Dziękuj za wszystko co masz, bo to co masz jest dla wielu tylko … snem!”

W dniu 24 lutego 2012r. uczestniczyłam już drugi raz w spotkaniu z panem Wojciechem Borysem. Dwa lata temu , jako pierwszoklasistka, miałam przyjemność poznania tego wspaniałego misjonarza, który uczestniczy w Projekcie edukacyjnym mającym na celu pomoc dzieciom Mołdawii. Teraz w prelekcji towarzyszył panu Wojciechowi jego syn – Tomasz, który robił zdjęcia w czasie tego, jakże ciekawego spotkania. Tym razem już nie towarzyszyło mi takie zawstydzenie jak wcześniej, że tak mało wiedziałam o tym europejskim kraju. Moja wiedza, dzięki prezentacji misjonarza i późniejszego poszerzenia wiedzy – znacznie wzrosła! 

Minęło dwa lata. W Europie zaszły w różnych krajach większe lub mniejsze zmiany. A w Mołdawii? Nadal to kraj gospodarczo zacofany i najbiedniejszy w Europie i póki co – ciągle najmniej znany. Gość i tym razem był doskonale zorientowany, że nasza wiedza o kraju, jego misyjnej pracy, jest nadal bardzo uboga. Na początku spotkania prezentacja multimedialna dostarczyła nam podstawowych wiadomości o Republice Mołdawskiej. Poznaliśmy uwarunkowania geograficzne i położenie, faunę, florę, liczbę ludności, stolicę - Kiszyniów, główne rzeki, jak: Dniestr i Prut. Prezentację slajdów ubarwiły informacje o języku w postaci quizu językowego i …jedzeniu. Zainteresowanie zebranych wzbudziły kiszone arbuzy, chleb z majonezem i suszoną rybką oraz rosół z kurzą łapką. Pan Borys z poczuciem humoru objaśnił nam do czego służy kurza łapka w rosole. Gość opowiadał ciekawie i z niezwykłym zainteresowaniem słuchałam opowieści o tym „dalekim a bliskim kraju”. 

Tym razem zwróciłam również uwagę na finanse. Z przerażeniem usłyszałam o możliwościach zarobkowych ludności. Przeciętna płaca, to ok. 400 naszych złotych, oczywiście w przeliczeniu na miesiąc, nie tydzień! Dobrym prezentem jest… latarka. Jadąc tam, dobrze się w nie zaopatrzyć i to w większych ilościach. A jeśli jesteś posiadaczem roweru – toś panisko całą gębą! 

Utkwił mi w pamięci obraz – wychudzony koń ciągnący wóz, wokół szaro, nijako. Przeglądając informacje o Republice Mołdawii, znalazłam taki sam – smutny, przerażający, symbolizujący biedę, zacofanie, brak perspektyw. Jedynym światełkiem tego kraju jest niezwykła gościnność i serdeczność Mołdawian, bo tak właściwie, to nie mają nic innego do zaoferowania. Są szczerzy, chętnie dzielą się tym co mają. Dowiedziałam się, że mołdawskie wina są wyśmienite, ale z ich skosztowaniem, to trzeba jeszcze trochę poczekać. Dziś to nie jest kraj, do którego chętnie udają się turyści. Trudno też oczekiwać by ta Republika przetrwała bez pomocy z zewnątrz. O tym doskonale wie pan Wojtek. Pracuje na rzecz mołdawskich dzieci. Nasi koledzy w Mołdawii cieszą się nawet z najmniejszej drobnostki. Jakże wymowne teraz stają się słowa naszego gościa: „Dziękuj za wszystko co masz, bo to co masz jest dla wielu tylko…snem!” lub „Lepszą rzeczą jest dawać niż brać” – tak. pan Wojtek Borys, jest bardzo wierny swojemu misyjnemu posłannictwu i głęboko wierzy, że jego działalność jest dla wielu pomocna. Cóż, spotkanie dobiegło końca. Jeszcze tylko zdjęcia ze służby w Mołdawii z podkładem muzycznym, słowa podziękowania za uwagę, zachęcenie do wzięcia ulotek… I tym razem towarzyszyła mi refleksja o życiu. Jednakże dziś dojrzalsza, bez zbędnej ekscytacji, raczej z chęcią podejmowania działań, włączenia się. Asia"

Szalom!
Wojciech Borys
dyrektor Misji Przyjaciół Dzieci


Idźmy do dzieci razem!