DWA OBIADY - JEDEN CEL!
ZOBACZ WIĘCEJ!

| WIĘCEJ ZDJĘĆ

To były naprawdę niezwykłe dni, pełne smacznego jedzenia, dobrego towarzystwa, a przede wszystkim wzajemnych relacji przekraczających granice kulturowe, językowe, a nawet denominacyjne! Wszyscy zaproszeni z nieukrywanym zadowoleniem i radością przyjęli zaproszenie, jednak nie wszyscy mogli przyjść. Różne powody, jak choroba, wyjazd do Moskwy w celach zarobkowych, czy ważna konferencja w innym mieście, uniemożliwiły niektórym spotkanie w naszym Domu Misyjnym 'Metanoia'. 

Razem z Jolą i Krzysztofem przyjechaliśmy we wtorek, 26.11.2013 r. wieczorem i właściwie jeszcze tego samego dnia rozpoczęliśmy przygotowania. Następnego szły one już pełną parą. W sumie przez trzy dni sprzątaliśmy, gotowaliśmy i urządzaliśmy nasz dom. Musieliśmy przesunąć planowaną godzinę obiadu z 13.00 na 15.00. Gdy dowiedzieliśmy się, że kilka osób nie będzie na sobotnim obiedzie, a tym samym zostanie nam trochę jedzenia, postanowiliśmy zorganizować dodatkowy obiad dla przyjaciół z Mołdawii także w niedzielę! Tak więc choć planowaliśmy jeden obiad, udały nam się dwa! Reasumując, w sobotę 30. listopada i niedzielę 01. grudnia spotkały się siostry i bracia z siedmiu różnych kościołów, wliczając w to nas z Polski. Dzięki Bożej łasce naszym przywilejem było ugoszczenie 26. osób, a wśród nich obecnych było czterech pastorów. Obiady były wyrazem podziękowania, szczególnie za pomoc w remoncie Domu Misyjnego 'Metanoia' i po prostu naszej przyjaźni.

Myślę, że najlepszym komentarzem do tych spotkań była krótka wypowiedź jednego z braci, który powiedział, że takie międzykościelne spotkania i wspólna służba, to w Mołdawii rzecz wciąż jeszcze niezwykle rzadka i że musieli przyjechać Polacy, żeby uczyć Mołdawian jedności! Ogromnie cieszyliśmy się z tego świadectwa i z tego, że możemy mieć udział w budowaniu Kościoła na mołdawskiej ziemi. Mamy świadomość, że te spotkania i cała nasza służba w Mołdawii to tylko część wielkiej i pięknej całości, którą komponuje sam Bóg! I Jemu za to wszystko niech płynie chwała!

Oczywiście dwa obiady były głównym, ale nie jedynym celem wyjazdu. W Kiszyniowie miałem cztery spotkania związane z naszą pracą misyjną. Poza tym przekazałem książki do nauczania języka angielskiego, pieniądze na działalność stołówki w wiosce Riecia, a także spotkałem się z dyrektorem Polikliniki w Straszeni w związku z planami kontynuacji pomocy medycznej. Krótko spotkałem się nawet z burmistrzem miasta panią Valentiną Casian w sprawie współpracy partnerskiej miast z Polski i Mołdawii. Wciąż dla takiego miasta z Polski jest oferta ze strony mołdawskiej i nadal takiego  miasta w Polsce szukamy.

Nie obyło się bez przeciwności i sytuacji, które nas zniechęcały. Jeszcze przed wyjazdem, zmagaliśmy się z różnymi wyzwaniami związanymi z organizacją tego przedsięwzięcia (finanse, samochód, presja w relacjach). 
Po przyjeździe okazało się, że mamy niesprawny kaloryfer w łazience. Trzeba było wymienić pokrętło, a nowe okazało się wadliwe i cudem nie zalało nam domu. 

Tym bardziej więc, dziękuję serdecznie wszystkim za modlitwę i jakiekolwiek wsparcie związane z tym wyjazdem oraz przeprowadzeniem tych spotkań. To nasze wspólne dzieło, każdego kto przykłada swą rękę, serce i duszę; kto w taki czy inny sposób angażuje się i przyłącza do Bożego dzieła w Mołdawii. Ktoś trafnie powiedział, że choć nie możemy robić tego samego, to jednak razem możemy zrobić dla Boga coś pięknego! Wierzę, że tak właśnie jest! Że Twoja modlitwa, o której nikt nigdy się nie dowie, gdzieś w ukryciu, ma znaczenie! Że przekazane finanse, materialne rzeczy, słowo zachęty przesłane SMS-em, kilka minut rozmowy telefonicznej lub osobiście - ma sens i jest ważne! To wszystko sprawia, że mówimy o naszej wspólnej sprawie; że teraz RAZEM możemy świętować i dziękować Bogu!

Tak więc w niespełna 7 dni wydarzyło się naprawdę wiele! Pan Jezu powiedział, że "gdy uczynicie wszystko, co wam polecono, mówcie: Sługami nieużytecznymi jesteśmy, bo co winniśmy byli uczynić, uczyniliśmy" (Łk. 17,10). Powstaje pytanie, czy uczyniliśmy wszystko, co powinniśmy? Niech nasz dobry Ojciec da nam łaskę do wypełniania Jego woli w stylu, który Go rozraduje i okaże miłosierdzie nad naszymi czynami i motywacjami. Czego sobie i Tobie Drogi Czytelniku, życzę!

Serdecznie pozdrawiam i zachęcam do oglądania zdjęć, a przede wszystkim do szczerej rozmowy o wszystkim z Bogiem!

Szalom!
Wojciech Borys

dyrektor Misji Przyjaciół Dzieci

| WIĘCEJ ZDJĘĆ

ZOBACZ WIĘCEJ!

ZOBACZ WIĘCEJ!

ZOBACZ WIĘCEJ!

ZOBACZ WIĘCEJ!

ZOBACZ WIĘCEJ!

ZOBACZ WIĘCEJ!

ZOBACZ WIĘCEJ!


Ewangelia jest dla dzieci  
Świadectwo! | Księga Gości

GALERIA | KONTAKT!

English

Misja Przyjaciół Dzieci

Skr. poczt. 10, 62-801 Kalisz 11
Tel. +48 604 469 264
numer konta:
45 2130 0004 2001 0270 2629 0001

Przyjaciel zawsze
okazuje miłość,
rodzi się bratem
w niedoli.

Przyp. 17, 17


Idźmy do dzieci razem!