ZOBACZ WĘCEJ ZDJĘĆ!
Moldova
Nowe oczy i uszy dla Mołdawii. Cz. 2
02/07/2012
WIĘCEJ ZDJĘĆ | ZOBACZ FILM | ZOBACZ PIERWSZĄ RELACJĘ

ZOBACZ WIĘCEJ ZDJĘĆ!


ZOBACZ WIĘCEJ ZDJĘĆ!


ZOBACZ WIĘCEJ ZDJĘĆ!


ZOBACZ WIĘCEJ ZDJĘĆ!


ZOBACZ WIĘCEJ ZDJĘĆ!


ZOBACZ WIĘCEJ ZDJĘĆ!

WIĘCEJ ZDJĘĆ | ZOBACZ FILM 

ZOBACZ PIERWSZĄ RELACJĘ

To był priorytet tego wyjazdu. Usługa Bożeny i Marka, lekarzy z Polski, którzy przywracali, jak najlepszą jakość wzroku i słuchu mieszkańcom Straszeni i okolicznych wsi. Wspólnie z bratem Olegiem podjęliśmy decyzję, aby w pierwszej kolejności pomoc trafiła do chrześcijan. Ustaliliśmy to z władzami miasta oraz pastorami i liderami lokalnych zborów. Wszystkim kościołom w Straszeni i kilku z pobliskich wiosek została zaoferowana pomoc. Wymagało to osobistych kontaktów i rozmów, a nierzadko pokonania stereotypów i barier denominacyjnych. Jednak podjęty wysiłek zaowocował wzajemnym otwarciem i zrozumieniem. Był też wielkim krokiem naprzód na drodze ku jedności i wspólnego budowania Królestwa Bożego!

Podczas 8 dni wytężonej pracy, Bożena i Marek przyjęli około 500 pacjentów. Większość z nich otrzymała okulary. Dla tych, dla których akurat nie można było dopasować odpowiednich, zostaną przygotowane w Polsce i dostarczone im nieco później. Kilkanaście osób z wielką wdzięcznością przyjęło aparaty słuchowe. 

Było to ważne wydarzenie dla całego miasta. Dzięki życzliwości pani burmistrz Valentiny Casian oraz wytężonym wysiłkom jednego z radnych, naszego brata w Chrystusie Olega Cazaca, wiele spraw organizacyjnych zostało pomyślnie załatwionych. Mogę z całą odpowiedzialnością powiedzieć, że cieszyliśmy się wszechstronnym wsparciem ze strony władz miasta, a także dyrekcji Polikliniki w Straszeni, która gościnnie udostępniła całe zaplecze, z gabinetami włącznie. Przygotowania trwały od stycznia tego roku, kiedy po raz pierwszy przedstawiłem bratu Olegowi ten projekt. Tak więc czasu było niby sporo, ale przeróżnych spraw formalno-prawnych też nie mało... Dość powiedzieć, że potrzebna była nawet rozmowa z ministrem mołdawskiego rządu!

Praca Bożenki i Marka, była także okazją do dzielenia się Ewangelią. Żona brata Olega, Angela, wykonała napis, który wisiał na drzwiach nad tablicą znaków. Był to fragment wersetu z Dziejów Apostolskich 16, 31: "Uwierz w Pana Jezusa, a będziesz zbawiony". Każdy więc miał okazję zapoznać się z biblijną obietnicą. Innym sposobem dotarcia z Dobrą Nowiną była Biblia, która służyła jako tekst kontrolny po dobraniu okularów. Każdy więc, kto "przejrzał na oczy", najpierw spotykał się ze Słowem Bożym. Mnie przytrafiła się ciekawa sytuacja, kiedy pierwszego dnia pracy w poliklinice mogłem rozmawiać ze stróżem nocnym, dwudziestoletnim studentem Cezarem. Tego wieczora zastępował mamę. Przez ponad pół godziny miałem okazję głosić mu Ewangelię.

Usługa polskich lekarzy była więc, poza swoim medycznym dobrodziejstwem, którego źródłem jest Ojciec Niebiański (Jak. 1,17), manifestacją Bożej miłości i dobroci! Dla wszystkich, którzy przychodzili było jasne, że jest to chrześcijańska misja medyczna. Dobrze wykonana praca z pewnością będzie dobrym świadectwem i przyniesie błogosławieństwo. 

Nie wszyscy w jednakowym stopniu byli zadowoleni. Nie udało się uniknąć kolejki przed gabinetami, a te nigdy nie sprzyjają dobrej atmosferze. Niektórzy nie dostali się na wizytę. Pierwszego dnia zamiast rozpocząć pracę musieliśmy jechać z bratem Olegiem do Kiszyniowa załatwiać formalności prawne związane z wjazdem medycznego busa do Mołdawii. To z kolei spowodowało zmiany w ustalonym już grafiku przyjęć. Także temperatura przekraczająca w cieniu 40 stopni C na pewno nie ułatwiała harmonijnego przebiegu spraw. Ale Bogu niech płynie chwała za wszelkie dobro!

Dla mnie poza czuwaniem nad organizacyjną stroną, ten wyjazd oznaczał także sporo innej pracy związanej z Projektem Edukacyjnym, funkcjonowaniem Domu Misyjnego 'Metanoia' oraz przygotowaniem sierpniowych Wiejskich Ewangelizacji Dzieci. Dom musi być przygotowany na przyjęcie łącznie 16 osób, które będą zaangażowane w ewangelizacje. Znowu trzeba było kopać i położyć nowe rury, by rozwiązać problem niskiego ciśnienia w domu, przygotować warunki do spania i jedzenia. Ale udało się! Ciśnienie jest wspaniałe, mamy trzy prysznice, w tym jeden letni, wystarczająco miejsc do spania i gotowe zaplecze kuchenne. 
No i trawa w ogrodzie już rośnie! Wszystko to jednak wymagało poświęcenia czasu, kilku wyjazdów do Kiszyniowa i wiele cierpliwości!

Osobiście jesteśmy z Kasią niezwykle zachęceni tymi cudownymi dziełami! Boże drogi, sposoby działania, cele, są niezrównane! Nigdy nawet nie przypuszczaliśmy, że służba naszej Misji w Mołdawii będzie polegała także na medycznej pomocy. Czujemy się ogromnie uprzywilejowani mogąc uczestniczyć w tak pięknej pracy!

Dziękuję wszystkim za modlitwę! Bez wątpienia to dzięki niej mogę teraz pisać o tych wszystkich dobrych sprawach. Każdemu, kto w jakikolwiek sposób przyłożył do nich swą rękę serdecznie dziękuję, a Bogu Jedynemu niech płynie chwała! 

Szalom!
Wojciech Borys
dyrektor Misji Przyjaciół Dzieci


Idźmy do dzieci razem!