ZOBACZ WIĘCEJ ZDJĘĆ!
Moldova
Remont Domu Misyjnego 'Metanoia' 03/04 2012
13/04/2012

WIĘCEJ ZDJĘĆ  |  ZOBACZ FILMZOBACZ WIĘCEJ ZDJĘĆ!

ZOBACZ WIĘCEJ ZDJĘĆ!

ZOBACZ WIĘCEJ ZDJĘĆ!

ZOBACZ WIĘCEJ ZDJĘĆ!

ZOBACZ WIĘCEJ ZDJĘĆ!

ZOBACZ WIĘCEJ ZDJĘĆ!

ZOBACZ WIĘCEJ ZDJĘĆ!

WIĘCEJ ZDJĘĆ  |  ZOBACZ FILM

Na przełomie marca i kwietnia wspólnie z Anią, Darkiem i Karolem pojechaliśmy do Mołdawii, aby kontynuować remont Domu Misyjnego 'Metanoia'. To był czas naprawdę intensywnego wysiłku! Przez pierwszych kilka dni musieliśmy radzić sobie bez wody w kranie, bo zamarzła w zbyt płytko położonych rurach. Właściwie problem ten dotyczył wielu mieszkańców mołdawskich miast i wsi. Jeździliśmy więc po wodę do studni. Rozpoczęliśmy prace jednocześnie w trzech pomieszczeniach: korytarzu, kuchni oraz tam, gdzie kiedyś była weranda, a w przyszłości będzie pokój i biuro. Darek od rana do wieczora tynkował, wyrównywał ściany, kładł nowe płyty kartonowo - gipsowe na sufit, szpachlował i gładził. Karol dzielnie mu pomagał, a poza tym zajmował się kładzeniem nowej instalacji elektrycznej w domu, garażu i piwnicy. Ania dzielnie spisywała się w kuchni od czasu do czasu dołączając do naszych "męskich" prac. Moim zadaniem było zaopatrzenie we wszystkie potrzebne materiały oraz zdzieranie starej farby ze ścian przy pomocy młotka... Zajęło to kilkanaście godzin. Dobrze, że pomagał mi w tym Żora. Udało nam się również wymienić dwa okna, od kuchni i drugiej łazienki (która jeszcze czeka na remont). Wszystkie te miejsca wymagały gruntownych przemian. Niestety tylko jedno poza drobnymi poprawkami udało nam się ukończyć. Chodzi o najmniejsze pomieszczenie spełniające rolę pokoju oraz biura. Natomiast dwa pozostałe, czyli korytarz i kuchnia, wciąż czekają na postawienie kropki nad "i". Podjęliśmy także decyzję o położeniu nowej instalacji wodnej, tak by ominąć odcinek na którym zamarzła woda, by uniknąć tego typu problemów w przyszłości. Pomagał nam w tym Sasza. Ten dwudziestolatek ma bardzo skomplikowaną przeszłość. Siedem lat temu poraził go prąd o bardzo wysokim napięciu. Cudem przeżył, ale oznaczało to koniec edukacji i problemy rodzinne. Teraz pomaga nam, a wierzę, że i my będziemy mogli pomóc jemu. 

Remontujemy ten dom już przez kilka miesięcy. Kupiliśmy go w lipcu 2011, a w listopadzie podjęliśmy pierwsze prace remontowe. Niezwykłe jest to, jak Pan Bóg posyła ludzi do pomocy, jak przy okazji różnych prac łączy siostry i braci z różnych mołdawskich kościołów, jak porusza ludzi do finansowego wspierania tego remontu i służby do jakiej ten dom i miejsce jest powołane. Właściwie za każdym razem, gdy myślę nad kolejnym wyjazdem, nie ma wystarczających środków finansowych na pokrycie zaplanowanych robót. Znajdują się one zazwyczaj w ostatniej chwili. Następny wyjazd remontowy ma się odbyć w połowie maja, więc zobaczymy jak będzie tym razem :) I chciałbym w tym pięknym miesiącu już zakończyć remont górnej części domu.

Jednym z poważniejszych problemów, jaki wyrósł przed nami jest już bardzo zużyty dach. Wydawało się, że jeszcze kilka lat można poczekać z remontem dachu, ale po ostatnich deszczach i zimie okazało się, że wymaga on wymiany. To dosyć kosztowna inwestycja, ale wiadomo - dach to jedna z najważniejszych części budynku i nie można z tym zwlekać. To sprawa do gorącej modlitwy o finanse i odpowiednich ludzi mogących podjąć się położenia dobrego dachu.

Poza samymi pracami remontowymi, w niedzielę znaleźliśmy czas, aby odwiedzić siostrę Katię w Bukovcu. W jej skromnym domku, zawsze jesteśmy wspaniale ugoszczeni i możemy nawzajem zachęcać się poprzez wspólne świadectwa i modlitwę. Wspólnie z Anią pojechaliśmy też do Peneszeszti, gdzie spotkaliśmy się z dyrektorką szkoły Tatianą David, przekazując książki do języka angielskiego. Dzieci z dumą pokazywały nam piórniki, które przekazaliśmy im w styczniu. 
Z kolei w Kiszyniowie spotkałem się ze Svetłaną, dyrektorką Misji Liora, przeciwdziałającej aborcji i przekazałem jej odzież dla niemowląt i kobiet w ciąży. W tym samym dniu pojechałem jeszcze do Szkoły Biblijnej, przekazując książki do nauki języka angielskiego. Z przyjaciółmi ze Straszeni przeprowadziłem wstępne rozmowy dotyczące Wiejskich Ewangelizacji Dzieci, jakie chcemy, aby odbyły się w sierpniu.

Tak więc podczas tego prawie dwutygodniowego wyjazdu wydarzyło się naprawdę sporo! Nade wszystko dzięki Bogu, który powołał nas do tej zaszczytnej służby i posłał do kraju nad Prutem i Dniestrem. Jestem przekonany, że to również On porusza serca sióstr i braci do modlitwy oraz finansowego i materialnego wspierania tej pracy. Może także Twoje serce!? Chcę serdecznie każdemu mocno podziękować za wszelkie podjęte zaangażowanie! Jestem przekonany, że w ten bardzo sensowny sposób możemy przekazywać Boże błogosławieństwo i objawiać Boże serce! Niech Duch Święty wciąż nas prowadzi, dając odwagę, pomysły, miłość i wszelkie środki, by wypełnić Jego wolę!

Zapraszam do oglądania albumu ze zdjęciami oraz filmiku - wystarczy kliknąć obok odpowiedni link, a przede wszystkim do szukania u Boga odpowiedzi na pytanie: "Co dalej"? 

Szalom!
Wojciech Borys
dyrektor Misji Przyjaciół Dzieci


Idźmy do dzieci razem!