| Moldova |
| Wiejskie Ewangelizacje Dzieci, 08.2011 |
| 30/08/2011 |
|
"Patrząc na Jezusa" To już kolejny ewangelizacyjny wyjazd organizowany przez naszą Misję do Mołdawii. Tym razem, wspólnie z Ewą, Eleonorą, Wiesią, Anią, Jagodą, Jankiem, Przemkiem oraz Radkiem głosiliśmy Ewangelię na dwóch mołdawskich wsiach: Dancieni oraz Fagureni. Jestem Panu Bogu ogromnie wdzięczny za wspaniałych współpracowników, sióstr i braci z Polski, którzy zgodzili się pomóc i których serca są otwarte i gotowe, by nieść Dobrą Nowinę ponosząc wszelkie trudy. Przed nami stały różne wyzwania: finansowe, językowe, kulturowe, zdrowotne, emocjonalne, itp. Dzięki Bożej łasce wszystkie zdołaliśmy pokonać i stanąć w miejscu Bożej woli. Wierzę, że słowem które Pan Bóg skierował do nas, zanim jeszcze wyruszyliśmy do Mołdawii, są dwa fragmenty z Listu do Hebrajczyków: 12, 1-4 oraz 13, 20-21. Towarzyszyły nam one przez cały okres pobytu. Głosząc Ewangelię, zmagając się każdego dnia z różnymi przeciwnościami, doświadczając Bożych zwycięstw i radości płynącej z wykonywanej służby, przede wszystkim staraliśmy się "patrzeć na Jezusa"! (Hbr. 12,2). O Nim pamiętać, Jego chwalić, w Nim szukać odpowiedzi, słuchać Jego słów i naśladować Go. Zależało nam, aby nie tylko coś dla Boga zrobić, ale by zrobić to, "co miłe jest w oczach jego". (Hbr. 13,21). Pierwsza wioska, Dancieni, oddalona około 40 km od Straszeni. Przyjeżdżamy około 10.00 godziny. Stajemy na wyznaczonym miejscu i... czekamy na dzieci. Mijają kolejne godziny, a ich wciąż nie ma. Jak się później okazało, jesteśmy pionierami w organizowaniu tego typu spotkań. Według słów brata Nikolaia, który mieszka w tej wsi, nigdy nie było tutaj tego rodzaju ewangelizacji. Modlimy się i zapraszamy przechodzące obok dzieci. Idziemy do sklepu zaprosić je do nas. Jedna z mam oświadcza, że nie puści dzieci, bo się boi, że może porwiemy je i wywieziemy je do Polski. Nie wiemy za bardzo co robić, ale nasz wzrok kierujemy na Jezusa. Wreszcie przychodzą dzieci, coraz śmielej, coraz więcej. W końcu wesoła gromadka bawi się z nami na całego i spędza z nami czas. Drugiego dnia miła niespodzianka - pojawia się pani ze sklepu i... przyprowadza dwójkę swoich dzieci! Dosyć szybko się przekonała, że jej dzieci nie porwiemy. W ciągu trzech dni mogliśmy głosić Ewangelię, bawić się, zawiązywać znajomości z rodzicami, przecierając szlak Bożemu Królestwu. Dla wszystkich dzieci oraz ich rodziców, prawdy Ewangelii są całkowicie nieznane. Wszystko, co mówiliśmy na ten temat, jest odkrywaniem zupełnie nowej rzeczywistości, do której ludzie ci tęsknią, bo przecież nasz Niebiański Ojciec "wieczność włożył w ich serca" (Kazn. 3,11). Oby jak najszybciej wszyscy z nich mogli rozpocząć nowe życie, patrząc na Jezusa! Druga
wieś, Fagureni, bliżej Straszeni, bo tylko 5 km. Inna wioska, inne
dzieci, te same duchowe potrzeby. W tej wsi działa kościół
prowadzony przez Petru, więc niektórzy mieszkańcy zdążyli już usłyszeć
Dobrą Wieść. Gorzej z odpowiedzią na przesłanie Ewangelii, która
dla wielu jest jeszcze zakryta. Dzieci od rana już czekają na nas i
wszystkie są bardzo zainteresowane nowymi przybyszami. Szybko włączają
się do gier, zabaw, konkursów. Pięknie śpiewają, podobnie jak te w
Dancieni. W ogóle dzieci na Mołdawii śpiewają pięknie i szybko się
uczą piosenek, także w innych językach. |
|
Idźmy do dzieci razem! |