Moldova 
Wyjazd misyjny 27.01-04.02/2011

więcej zdjęć | zobacz film

 

"Ażeby była równość"

„w obecnym czasie niech wasz nadmiar wyrówna ich niedostatek, 
by i ich nadmiar służył na pokrycie waszego niedostatku, ażeby była równość”.
2 Kor. 8,14

Wspólnie z Agnieszką, Kamilą i Filipem miałem przywilej po raz kolejny wyruszyć do Mołdawii. Głównym powodem było spotkanie z dziećmi w Szkole Podstawowej i Gimnazjum w Peneszeszti. Już po raz trzeci Chrześcijańska Szkoła Podstawowa 'Salomon' z Zielonej Góry, zorganizowała pomoc materialną dla dzieci z Peneszeszti. Akcja godna naśladowania - dzieci z Polski pomagają rówieśnikom na Mołdawii, z modlitwą przekazując im prezenty. Wspólnie z rodzicami i gronem nauczycielskim dzielą się nie tym, co im zbywa, ale swoim nadmiarem, pokrywając niedostatek innych. To błogosławione działanie przynosi piękne owoce w postaci dziękczynienia składanego Bogu! A także radości, ekscytacji, nadziei i otuchy wlanych do serc ponad 70 dzieci z klas pierwszych i siódmych oraz ich rodzin.

Czy to nie wspaniałe, że Pan Bóg używa nas Polaków, byśmy w obecnym czasie zaspokajali potrzeby Mołdawian? To wielka Boża łaska, że nie chcemy zatrzymać dla siebie tego nadmiaru, schować go do skarpety na czarną godzinę, ale ufając w Boże obfite źródła, jesteśmy gotowi dawać. A Biblia poucza nas, że kiedy my znajdziemy się w sytuacji niedostatku, możemy z ufnością oczekiwać uzupełnienia naszych niedoborów. Kochani z Zielonej Góry! Dziękuję Wam za przykład miłości i wiary współdziałającej z uczynkami (Jak. 2,22). „Ażeby była równość”! 

Na dwóch spotkaniach dzieci nie tylko otrzymały prezenty, ale usłyszały Ewangelię. Dzieliłem się z nimi lekcją poglądową 'Dwie drogi', która w bardzo prosty sposób wyjaśnia na czym polega Dobra Nowina. Dyrektorka szkoły, Tatiana, powiedziała mi potem, że chciałaby, aby w kościele prawosławnym ludzie też mogli usłyszeć te piękne prawdy. Obiecała, że opowie księdzu prawosławnemu tę lekcję i poprosi, by przekazał ją innym! Pani dyrektor jest bardzo otwarta na współpracę z nami. Razem możemy nie tylko planować wspólne działania, ale także modlić się i na pewno nasze relacje można nazwać przyjacielskimi. Obecnie Tatiana spodziewa się dziecka i bardzo prosi o modlitwę o dobry przebieg ciąży i porodu. Dość długo razem z mężem czekali na to dziecko i teraz z powodu zaawansowanego wieku (jak dla kobiety brzemiennej!) sytuacja wymaga szczególnej uwagi.

Ten wyjazd na Mołdawię łączył się, jak zawsze, z wieloma innymi sprawami. W Kiszyniowie spotkaliśmy się z Anfisą, którą od września 2010 objęliśmy Projektem Edukacyjnym. Anfisa może studiować tylko dzięki finansowej pomocy pochodzącej z Polski. Dzięki Bogu jest zdolną osobą, starostą grupy. Pierwsza sesja egzaminacyjna wypadła wspaniale - w indeksie oceny od 7 do 10! (w dziesięciostopniowej skali, gdzie dziesiątka jest najlepsza). 

Również w Kiszyniowie spotkaliśmy się ze Swietłaną Makari, dyrektorką Misji 'Liora', przeciwdziałającej aborcji. Wspieramy naszą siostrę w jej służbie i również przekazujemy wsparcie finansowe i materialne dla jej działalności. Dzięki jej dwuletniej służbie żyje 5 dzieci, które skazane były na aborcję, a 15 osób przeżyło nowe narodzenie, oddając swe życie Jezusowi! Swieta tylko w ciągu ostatniego roku przeprowadziła ponad 500 konsultacji z kobietami i mężczyznami. Każda z nich to okazja do dzielenia się Ewangelią. Wspólnie z naszym bratem w Chrystusie, posłem w parlamencie, przygotowuje projekt ustawy nakładającej obowiązek takich konsultacji dla kobiet, które rozważają aborcję. To byłaby rewolucyjna zmiana w państwie, w którym ponad połowa poczętych dzieci, jest zabijana… Byłaby to także możliwość dla Swietłany dotarcia z Ewangelią i okazania Bożej miłości jeszcze większej grupie zagubionych i często zranionych osób. Wielkim problemem Swietłany i zarazem jej gorącą prośbą modlitewną, jest mieszkanie. Krótko mówiąc Swieta nie ma gdzie mieszkać. Obecnie w tym celu wykorzystuje swoje biuro, dwupokojowe mieszkanie w Kiszyniowie, które za niecałe dwa miesiące musi opuścić. Jedyne lokum, którym dysponuje, to pokój w drewnianym baraku. Nie posiada nawet kuchni, a temperatura zimą nie dochodzi do 15 stopni C i w ogóle nie jest możliwe w tym okresie tam żyć. Proszę więc o modlitwę w tej sprawie! (Na zdjęciu obok, Swieta w jej "mieszkaniu").

Odwiedziliśmy także zaprzyjaźnione rodziny w Barbojeni, Straszeni i Fagureni. Rozmawialiśmy i modliliśmy się z naszymi siostrami i braćmi, wzajemnie dodawaliśmy sobie otuchy i wyrównywaliśmy nasze niedostatki, dzieląc się nadmiarem, jakim w tym czasie Bóg nas obdarował. „Ażeby była równość”!

Szukaliśmy też Bożej woli związanej z domem misyjnym ‘Metanoia’. Na razie jednak pozostaje wciąż modlitwa i oczekiwanie na Boże działanie. W tej chwili nie jestem zdecydowany na żadną propozycję. Nie wiem, gdzie ten dom będzie, ani jaki będzie, ale wierzę, że jest w Bożych zamiarach i jest ważny dla naszej służby na Mołdawii. Jest domem, który ma znaczenie dla Bożych przemian!

Mogę śmiało powiedzieć, że był to błogosławiony wyjazd, choć nie bezproblemowy. Ale zawsze Dobry Ojciec ratował! Tak było np. na granicach. Na mołdawskiej powiedziano nam, że mamy za dużo bagażu i nie mamy prawa wjechać do Mołdawii. Wjechaliśmy! Tak było, gdy czuliśmy się fizycznie źle. Nasz Ojciec uzdrawiał! Tak było, gdy o mało nie uszkodziłem samochodu, wjeżdżając pod górkę po oblodzonej drodze. Nie udało mi się wjechać, a auto na hamulcu zaczęło bez kontroli staczać się w dół. Ojciec zatrzymał je we właściwym miejscu! Tak było w wielu innych przypadkach! Dlatego Jemu niech płynie chwała! Za ratunek i każdą dobrą rzecz, która stała się dzięki Jego łasce! 

Dziękuję także Tobie, Drogi Czytelniku, Przyjacielu, Modlicielu, za poświęcony czas i za wszelką pomoc! Niech Pan Bóg przemawia do Twojego serca i wkłada marzenia, pomysły, a przede wszystkim odwagę do realizowania Jego woli i pragnienie bliskości z Nim! Pozdrawiam serdecznie! A może kiedyś pojedziemy razem do Mołdawii!?

Szalom! Wojciech Borys
dyrektor Misji Przyjaciół Dzieci

więcej zdjęć
| zobacz film


 Idźmy do dzieci razem!