|
więcej
zdjęć
|
To był
bardzo intensywny wyjazd dla całej naszej czwórki, czyli Ewy,
Davida, Mariusza i mnie. Trudno teraz chociażby w kilku zdaniach streścić
fakty, a co dopiero mówić o emocjach, czy duchowych przeżyciach. Każdy
z dziewięciu dni spędzonych w Mołdawii, był okazją do spotkań, rozmów,
modlitw, planowania i wzajemnego dzielenia się.
Opuszczaliśmy Polskę jesienną i deszczową, a Mołdawia przywitała nas
słońcem i prawdziwie letnimi temperaturami. Nic dziwnego, że dobre
nastroje dopisywały. Powodów było zresztą o wiele więcej niż tylko
sprzyjający klimat. Oto zaledwie kilka przykładów.
Edukacja. Jednym z celów wyjazdu było dopilnowanie spraw związanych
z Projektem Edukacyjnym.
Obecnie, aż sześć osób korzysta z dofinansowania pochodzącego w całości
od polskich chrześcijan. Kontynuujemy wsparcie dla Igora, Emanueli,
Estery oraz Olgi. W tym roku mogły rozpocząć naukę Liliana oraz Anfisa.
Nie ze wszystkimi udało mi się spotkać, ale mogłem zobaczyć jak
wielkim błogosławieństwem jest przekazywana przez nas pomoc. Tak, jak w
przypadku Anfisy. Kilka miesięcy temu modliła się na grupie młodzieżowej
o możliwość rozpoczęcia studiów językowych. Wtedy nie było na to żadnej
szansy. Dzisiaj Anfisa studiuje, jest starostą roku, ma wyśmienite oceny
(dziewiątki i dziesiątki) i rozpromieniona opowiada o szczęściu, jakie
ją spotkało.
Książki do nauki języka angielskiego. To nowy rodzaj służby, jaki
pojawił się w naszej pracy na Mołdawii. Z woli Bożej David, brat z
mojego zboru, otrzymał bezpłatny dostęp do tysięcy podręczników do
nauki j. angielskiego na wszystkich poziomach zaawansowania. Wiele szkół
językowych działających na Mołdawii przy kościołach, lub
prowadzonych przez różne misje, boryka się z problemem braku książek
do nauki języka angielskiego. Postanowiliśmy wspólnie z Davidem im pomóc.
Przekazaliśmy już setki książek w różne miejsca. Jednym z nich jest
Rezina. W tej miejscowości na północnym-wschodzie Mołdawii, misyjną
pracę prowadzi Corinne. Niestety sprzeciw kościoła prawosławnego jest
tak wielki, że otwarta ewangelizacja okazała się niemożliwa. Ale możliwe
było powstanie szkoły językowej i w tej formie docieranie z Ewangelią.
Był tylko jeden problem - podręczniki, który już został rozwiązany!
Szkoły angielskiego, to nie tylko okazja do ewangelizacji, ale to szansa
do podniesienia swego statusu społecznego i poprawy sytuacji, także dla
naszych sióstr i braci.
Zdarzają się jeszcze całkiem nieprzewidziane okoliczności. Pewnego
dnia miałem spotkanie z dyrektorką szkoły podstawowej i gimnazjum w
Peneszeszti. Pod koniec rozmowy zapytałem panią Tatianę o jedną rzecz
związaną ze szkołą, o którą moglibyśmy się modlić. Powiedziała
mi, że... potrzebują podręczników do nauki j. angielskiego! Oczywiście
zapoznałem ją z Davidem, który obiecał pomoc. To jeden z dziwnych
przypadków wysłuchanej modlitwy, jeszcze przed modlitwą :)
Wsparcie. Jak zawsze zawieźliśmy pomoc materialną i finansową dla
naszych przyjaciół, szczególnie dla Misji
'Liora' zajmującej się przeciwdziałaniem aborcji na Mołdawii. Dzięki
Bożej łasce mogliśmy przekazać naszym przyjaciołom ubranka dla
dzieci, słodycze, artykuły chemiczne (proszki do prania, mydełka, pasty
do zębów) i trochę żywności. Wiele znaczy nie tylko sam dar, ale -
kto wie, czy nie bardziej - towarzysząca mu modlitwa darczyńcy. Nasze
siostry i bracia z Mołdawii wysoko cenią duchowe wsparcie i często o
nie proszą. Ogromnie cieszę się, że z pokorą mogłem zapewnić ich o
naszym wstawiennictwie, a także o potrzebie modlitwy o nas i nasz kraj.
Bez wątpienia te duchowe połączenia między nami są najważniejsze!
Jestem przekonany, że nie przypadkowo znaleźliśmy się w Mołdawii tuż
przed bardzo ważnymi dla tego kraju wyborami parlamentarnymi
(28.11.2010). Wybory to wciąż nie tylko starcie różnych partii, ale
walka systemów, starego - komunistycznego, do którego wciąż wielu tęskni
i nowego - proeuropejskiego, który znajduje coraz więcej zwolenników.
Wielkim przywilejem dla nas była modlitwa o zbliżające się głosowania
wspólnie z Mołdawianami, na mołdawskiej ziemi.
To tylko krótki rzut oka na to co się działo. Bóg czynił o wiele więcej:
uzdrawiał nas, przemawiał do nas, inspirował swoim Duchem, chronił,
sprawiał, że Jego dary duchowe były obecne wśród nas i mogliśmy usługiwać
naszym siostrom i braciom w Jego mocy.
Wierzę, że wydarzenia, o których przeczytałeś (i jeszcze wiele
innych, których nie sposób opisać krótkimi słowami) to efekt naszej
wspólnej modlitwy i otwartych serc wielu Polaków kochających Pana
Jezusa! Dziękuję Wam Kochani Rodacy, Kochani Bracia i Siostry!
Uczestniczymy w cudownym dziele, które Bogu oddaje chwałę i jest
wielkim błogosławieństwem dla ludzi. Jestem pełen podziwu dla mądrości
i mocy Bożej, dzięki której to wszystko jest możliwe. To ON porusza
nasze serca; to ON sprawia, że interesuje nas więcej niż tylko czubek własnego
nosa; to ON zmienił nasze życie i umożliwia wpływ na życie innych; to
ON wlał w nas miłość, która przemienia narody! Jemu niech płynie
chwała!
Szalom!
Wojciech Borys
dyrektor Misji Przyjaciół Dzieci
|