Moldova 
Wyjazd misyjny 03.2010

więcej zdjęć


Dzięki Bogu, 06.marca razem z Davidem i Jankiem, szczęśliwie wróciliśmy z kolejnej podróży misyjnej do Mołdawii. Zawieźliśmy pomoc materialną dla Misji 'Liora' (ubranka i wózki dziecięce oraz finanse), nawiązaliśmy kontakt ze Szkołą Biblijną w Kiszyniowie kształcącą studentów z około 20 krajów Azji Centralnej oraz odwiedziliśmy Kościół w Jaloveni, z którym planujemy w sierpniu ewangelizacje wśród dzieci. Spotkaliśmy się z wieloma naszymi przyjaciółmi.

Jednak główny cel naszego wyjazdu był związany z planami kupienia domu misyjnego. W maju 2009 r. podczas pobytu w Mołdawii na Międzynarodowym Dniu Modlitwy, Bóg przemówił do mojego serca, by modlić się o dom na Mołdawii. W związku z rozwojem naszej służby na Mołdawii, potrzebujemy bazy misyjnej, która pozwoli na koordynowanie naszej służby oraz będzie zapleczem materiałowym i miejscem noclegowym.

Wracając w październiku 2009 r. z Mołdawii do Polski, miałem okazję obejrzeć pewien dom w miejscowości Cucuruzeni. Wydawał się bardzo poważną propozycją. Rozpoczęliśmy przygotowania do zakupu tego miejsca, wciąż modląc się o Boże prowadzenie. Podczas naszego obecnego pobytu na Mołdawii bardzo dokładnie sprawdziliśmy ten dom i jego położenie: ponad cztery godziny pomiarów, gruntowne badanie stanu obiektów, rozważanie "za" i "przeciw", z modlitwą o Bożą  mądrość. Wielkim darem okazał się pewien starszy brat z mojego zboru, Anglik od kilku lat mieszkający w Kaliszu, któremu zaproponowałem wspólną podróż do Mołdawii. Okazało się, że jest emerytowanym inżynierem budownictwa (!) o czym nie wiedziałem. Dzięki niemu wiele rzeczy wyjaśniło się i bardzo nam pomógł. Niestety wniosek końcowy był jeden: to jednak dom nie dla nas... Wymaga zbyt wiele remontu, wyburzenia niektórych pomieszczeń, a być może zbudowania zupełnie nowego obiektu. Wzięliśmy również pod uwagę lokalizację tego miejsca - 60 kilometrów od Straseni, miasta wokół którego koncentrowały się nasze dotychczasowe działania - i doszliśmy do wniosku, że to zbyt daleko.  

Dzięki Bogu natrafiliśmy na inne propozycje w bardzo interesującej miejscowości Bukovet, (czyt. 'Bukowec'). To duża wioska oddalona tylko o 8 km od Straseni, w której dwukrotnie prowadziliśmy ewangelizacje dla dzieci. Posiada stację kolejową, na której zatrzymują się pociągi nawet z Polski! Jest ważnym węzłem drogowym, z kursującymi często minibusami, umożliwiającymi szybkie połączenia. W tej chwili rozważamy dwie propozycje. Są to różne posesje, jedna z dużym domem i ogrodem, druga nieco mniejsza. Wciąż modlimy się o wybór odpowiedniego domu, w jak najlepszej lokalizacji; wciąż szukamy 'swojego' miejsca. Być może więc pojawią się jeszcze inne możliwości. Szacujemy, że w zależności od konkretnego wyboru, będziemy potrzebowali od 12.000 do 20.000 euro. W tej chwili to kwoty przerastające nasze możliwości, ale wyznajemy z wiarą:  „Ach, Wszechmocny Panie! Oto Ty uczyniłeś niebo i ziemię wielką swoją mocą i swoim wyciągniętym ramieniem; nie ma nic niemożliwego dla ciebie”! (Jer. 32, 17). Oczekujemy więc Bożego działania, wciąż przekonani, że Jego wolą jest, abyśmy mieli taki misyjny dom, który stanie się wspaniałym źródłem błogosławieństwa dla nas i narodu mołdawskiego.

Drogi Przyjacielu! Uprzejmie proszę o Twoją modlitwę! Naprawdę wierzę, że najwięcej zależy właśnie od niej i bardzo cenię Twoje wstawiennictwo. Proszę także o rozważenie możliwości finansowego wsparcia zakupu naszego misyjnego domu, bądź zainteresowanie tym projektem innych osób. Wszelkie ofiary można przekazywać na konto misyjne poniżej, z dopiskiem 'Metanoia':

Misja Przyjaciół Dzieci
numer konta:  
45 2130 0004 2001 0270 2629 0001

Zachęcam do osobistego kontaktu! Bardzo dziękuję za każdą modlitwę i pomoc! Niech Bóg Cię obficie błogosławi i prowadzi we wszystkich decyzjach. 

Szalom!
Wojciech Borys
dyrektor Misji Przyjaciół Dzieci

+48 604 469 264
borys@mpd.org.pl
 
                           więcej zdjęć


 Idźmy do dzieci razem!