STRONA GŁÓWNA

ZAGRANICA
MOŁDAWIA - listopad 2006 r.
Album zdjęć
f
Głównym celem wyjazdu było przekazanie finansowego wsparcia na realizację projektu edukacyjnego oraz zachęcenie naszych braci i sióstr w ich codziennych zmaganiach. Nie sądziłem jednak, że Pan Bóg przygotował dla nas o wiele obfitszy plan wydarzeń...

Zaczęło się już tuż przed wyjazdem. Dowiedziałem się o pewnej siostrze z Polski, która od października tego roku rozpoczęła służbę na Mołdawii! Zdążyłem jeszcze wysłać e-maila do niej i umówić się na spotkanie. Renia również cieszyła się, że mogła spotkać rodaków. Wierzę, że to nie było ostatnie spotkanie, a nasza współpraca dopiero się rozpoczyna.

Rzeczą niezwykłą było zgranie ekipy. Bardzo zależy mi na tym, aby kiedy jedziemy na Mołdawię, mogło jechać jak najwięcej osób. Tym razem było 7 osób, każda z nich z innej miejscowości, które tylko w części znały się wcześniej. Jednak już po kilkudziesięciu kilometrach miałem wrażenie, że znamy się od 100 lat... :-) 

"Pan dla nas ma plan" - śpiewaliśmy często. Słowa tej pieśni stały się naszym ulubionym refrenem. Podczas odwiedzin miejsc i spotkań, których nawet nie planowaliśmy, zrozumieliśmy, że Bóg ma plan dla każdego narodu, każdego człowieka. Cudowne jest to, że używa tak bardzo zwykłych ludzi jak my, żeby zrealizować Swój plan. Mogliśmy się o tym przekonać na każdym miejscu.


Kiszyniów

To była nasza baza. Mieszkaliśmy w domu Jurija. Od września mieszka z nim Igor, chłopak, który dzięki wsparciu z Polski, może chodzić do chrześcijańskiej szkoły, do IX klasy. Pytaliśmy jak się tutaj czuje. Powiedział, że zupełnie inaczej niż w gimnazjum do którego uczęszczał w rodzinnej wiosce. Tam, kiedy przychodził do szkoły jego koledzy często śmiali się z jego zachowania i szukali okazji, żeby mu dokuczać. W szkole w Kiszyniowie rówieśnicy pytają go, jak mogą mu pomóc... Dla Igora różnica jest ogromna. I coraz bardziej rozumie dlaczego tak jest. Bardzo dziękował nam za możliwość uczenia się w tym miejscu. Zależy nam, aby Igor mógł uczyć się dalej, żeby mógł zdobyć dobry zawód i wpływać na losy swojej rodziny i kraju. Szukamy osób, wspólnot, które chciałyby dołączyć do tego projektu i wspierać finansowo Igora. Modlimy się także o możliwość posłania do tej szkoły kolejnych dzieci. Jesteśmy Bogu ogromnie wdzięczni za zmiany jakie już mogliśmy zobaczyć - po kilku tygodniach od rozpoczęcia tego projektu - w zachowaniu Igora i jego charakterze. Rozmawialiśmy także z nauczycielką języka angielskiego, która powiedziała, że chociaż Igor musi nadrobić sporo materiału (w poprzedniej szkole uczył się francuskiego), to jednak widzi w nim chęć uczenia się i cieszy ją zapał Igora do przyswajania sobie materiału. Wierzymy, że pomysł sponsorowania dzieci dzieci z Mołdawii, tak aby mogły zdobyć dobre wykształcenie w dobrej szkole, to był Boży plan i że Bóg nadal będzie go zabezpieczał.

Przed nami stolica Igor Wymodlony prezent - komputer!

Straseni

Kolejne miejsce do którego pojechaliśmy to Straseni. Odwiedziliśmy naszych przyjaciół, braci i siostry z tamtejszego zboru. Wspólnie z nimi oraz Jurijem przygotowujemy zaplanowaną na kwiecień konferencję dla usługujących wśród dzieci. Pan Bóg wspaniale połączył nas z tamtejszym kościołem. Wierzymy, że to Jego plan! Radowaliśmy się wspólnym uwielbieniem, świadectwami i modlitwą. I jak zawsze nasze spotkanie i tym razem było za krótkie... Dodatkową radością było dla nas spotkanie z Renią - misjonarką z Polski. Ogromnie cieszymy się, że ilość polskich misjonarzy na Mołdawii wzrasta!

Spotkanie w Straseni Ewa i Renia Pastor Ion

Bukovec

W tej wsi byliśmy po raz pierwszy. Odwiedziliśmy mały kościół, który prowadzą Petru i Aliona, małżeństwo z Kiszyniowa. Mimo przeciwności nasi bracia i siostry trwają w wierze. Spotykają się w niewielkim domu. Dotychczas mogli korzystać z pomieszczeń szkoły jednak po interwencji Świadków Jehowy, przestało to być możliwe. Teraz pragną mieć swój budynek do zebrań oraz pracy z dziećmi i młodzieżą. Maja nawet już gotowe plany i modlą się o finanse. Potrzebują 3.000 USD. Nie mają na razie nic, ale wierzą, że Pan ma dla nich plan...! Dziękujemy Bogu za ich wiarę i miłość jaką okazali nam i jaką widzieliśmy pośród nich.

Trzeba uważać... Kościół w Bukovet Aliona i Petru

Greblesti

Pojechaliśmy do Greblesti, gdzie już od kilku lat prowadzimy pracę ewangelizacyjną. Dzieci witały nas jak zawsze bardzo serdecznie. Mieliśmy tym razem tylko kilka godzin na przebywanie z nimi. Cieszyliśmy się, że mogliśmy ich spotkać i zobaczyć, jak niektóre z nich bardzo się zmieniły, wydoroślały. Widzimy wielki owoc pracy Iuria. Te dzieci i ta wioska jest inna. Zdecydowana większość mieszkańców tej wsi została nie raz nie dwa, skonfrontowana z Ewangelią i musiała dać odpowiedź. Bóg wie, jaką,...

Zabawa z dziećmi Nauczanie ...

Romanesti

Pojechaliśmy odwiedzić Anię, którą poznaliśmy latem tego roku i która nawróciła się. Chcieliśmy umocnić ją w wierze i zachęcić do życia chrześcijańskiego. Jako jedyna była nawrócona z całego domu. Była... ponieważ podczas naszego pobytu nawróciła się jej siostra, Doina. To był niezwykły moment. Wielkim przywilejem dla naszego zespołu była możliwość poprowadzenia Doiny w modlitwie, w której oddała życie swemu Panu. Powierzamy Bogu ten dom i modlimy się o zbawienie wszystkich osób. Prosimy, przyłącz się do nas!

Wspólnota za stołem Modlitwa Pozdrowienia...!

Barboieni

To rodzinna wieś Igora. Mieszka w niej także Slavik, misjonarz którego wspieramy. Zależało nam na tych odwiedzinach, ponieważ jego sytuacja jest naprawdę bardzo trudna. Modlimy się, aby Slavik mógł rozpocząć pełnienie misjonarskiej służby. Potrzebuje do tego zabezpieczenia finansowego - 350 USD miesięcznie. Teraz Slavik ma bardzo ograniczony czas, który może przeznaczyć na ewangelizacje i spotkania z ludźmi, którzy często przychodzą do jego domu prosząc o radę bądź wsparcie duchowe. 

Nasza ekipa Życie... Slavik i Aliona
c
To już nas kolejny wyjazd na Mołdawię. Nawet nie spodziewaliśmy się, że będzie tak bogaty w przeżycia. Nie tylko na miejscu, ale i podczas podróży. Za każdym razem spędzamy cztery dni w samochodzie (dwa dni w jedną stronę i dwa w drugą). Niestety w drodze powrotnej mieliśmy wypadek. Nasz samochód uderzył w jadącą przed nami Ładę. Nikomu nic poważniejszego się nie stało, ale straciliśmy dużo czasu i czeka nas naprawa busa. Najważniejsze jest to, że Bóg ma plan i dla nas, i dla ludzi którym usługujemy. Widzimy, jak bardzo ten plan przerasta nasze wyobrażenia o służbie na Mołdawii. Z ogromną radością i z pewnym dreszczykiem emocji oczekujemy na ciąg dalszy...!
 
Bóg ma plan także dla Twojego życia, Drogi Przyjacielu! Życzymy Ci odwagi do jego realizacji! Niech Bóg Cię błogosławi!
.

Idźmy do dzieci razem!