|
||||
![]() |
| ZAGRANICA |
| MOŁDAWIA |
|
Listopad 2004 Podczas naszego letniego pobytu na Mołdawii wiedzieliśmy, że jeszcze tu wrócimy... Chcieliśmy zawieźć Jurijowi krzesełka do pracy z dziećmi oraz różne materiały do nauczania dzieci. Naszym pragnieniem było także spotkać się z nim oraz z dziećmi na wsiach, w których pracowaliśmy w lipcu. Gdy modliłem się o ten wyjazd, wyraźnie odczuwałem, że powinienem tam pojechać jeszcze w tym roku, w październiku lub listopadzie. W naszym kościele wierzyliśmy, że Bóg zaopatrzy nas do tego czasu w potrzebne materiały, pieniądze oraz da wszystko co potrzebne, aby ten wyjazd stał się możliwy. Tak też się stało! Nasz Tatuś w cudowny sposób odpowiadał na nasze modlitwy. Na przykład, jeszcze na niecałe 10 dni przed wyjazdem, nie było osoby, która mogłaby ze mną jechać. I właśnie wtedy w naprawdę niesamowity sposób nawiązałem kontakt z pewnym bratem, który jest... Mołdawianinem! Mieszka w Polsce od 6 lat i zgodził się ze mną pojechać! Dla niego była to wspaniała okazja, żeby spotkać się z najbliższą rodziną, która w grudniu, emigruje do USA! Pan Bóg cudownie łączy ludzi i przydaje współpracowników! Na Mołdawii byliśmy 4 dni. Od środy do piątku spotykaliśmy się z dziećmi w Greblesti, wsi w której Jurij od czterech lat prowadzi pracę misyjną. O 11.00 rozpoczynaliśmy zajęcia, które kończyły się ok. 15.00. Dzieci pamiętały wersety, które ich uczyliśmy, piosenki i lekcje biblijne. Cieszyłem się widząc, że nie poszło na marne to co robiliśmy tam w lipcu. Trzeba by jeszcze wiele napisać, żeby przekazać wszystko, co Boża łaska uczyniła w tej sprawie. Trudno też oddać klimat i emocje związane z odwiedzinami Jurija i dzieci. Poniżej przedstawiam zdjęcia z tego wyjazdu, które jak mniemam, powiedzą więcej niż słowa.. |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Jadąc
do Mołdawii czułem się bezpiecznie, Drogi Przyjacielu! Jeśli chciałbyś dowiedzieć Jeśli Bóg porusza Twoje
serce, proszę: módl się Bogu niech płynie chwała! Shalom! |
|
|
Idźmy do dzieci razem! |