Moldova 
Wiejskie Ewangelizacje Dzieci, 11-22. sierpnia 2009








  zobacz więcej zdjęć
zobacz wideo

Bukovet i Barboieni - dwie wsie na Mołdawii. W każdej z nich przez trzy dni prowadziliśmy zajęcia dla dzieci. Przede wszystkim głosiliśmy im Ewangelię. Już po raz kolejny, bo rok temu w Bukovcu, a przed trzema laty w Barboieni. 

Mieliśmy przywilej usługiwać około 160 dzieciom. Nie chcieliśmy jednak patrzeć na nie przez pryzmat liczb. Staraliśmy się o to, by każdemu z nich okazać Bożą miłość i by każde poczuło się wyjątkowe w ramionach Taty, który bardzo je kocha. Tych ojcowskich ramion niestety brakuje... Wiele dzieci ma rodziców za granicą, którzy pracując na ich utrzymanie, traci z nimi bezcenną więź. Zdarza się, że już nigdy nie wracają... Ci którzy fizycznie są w domu, często jest nieobecnych emocjonalnie. Dla tych dzieci "normalny" świat wygląda nieco inaczej niż dla Ciebie i dla mnie. Na zewnątrz całkiem ładnie ubrane, wewnątrz siebie skrywają sporo brudu, grzechu i ran. Uliana trzy lata temu była jedną z dziewczynek, która bawiła się razem z nami, grała w badmintona, rzucała latającym talerzem, itp. Teraz zobaczyliśmy ją już w ósmym miesiącu ciąży... To naprawdę niezwykłe, że zdecydowała się urodzić dziecko, bo najczęściej jest ono w takich sytuacjach zabijane. 

Gdyby nie Ewangelia, gdyby nie Boża, bezgraniczna, fascynująca miłość, naprawdę nie wiem, co mógłbym powiedzieć tym dzieciom... Jestem tak bardzo wdzięczny mojemu Tatusiowi w niebie za to, że ON jest, że wie o tych dzieciach i ich rodzinach, że ma moc zmienić ich życie, przebaczyć grzechy, uzdrowić zranione serca, dać radość i taniec zamiast smutku i płaczu! I o tym właśnie mówiliśmy, o Tatusiu, który jest zafascynowany swoimi dziećmi, o Jezusie, który z miłości uniżył Samego Siebie, by nie zginął żaden z tych małych. Modliliśmy się, by Boża miłość przepływała przez nas, podczas gier, zabaw lub nauczania. Kiedy rozdawaliśmy nagrody, czy gdy podawaliśmy kubek z wodą, błogosławiliśmy każde z dzieci, powierzając je Bogu. 

Jestem ogromnie wdzięczny Bogu, za zespół jaki w tym roku powołał na Mołdawię. To absolutnie niezwykli ludzie: Lena (z Mołdawii), Ewa, Wiesia, Agnieszka, Eleonora, Henri, Jagoda, Kasia, Janek, Mariusz, Seweryn. Życzę każdemu liderowi tak pokornych i poddanych Jezusowi sług! Kochani! Jeszcze raz Wam dziękuję! To był przywilej pracować razem z Wami! Wierzę, że nie ostatni raz! 

Oczywiście zawsze misyjny wyjazd na Mołdawię wiąże się z wieloma sprawami do załatwienia i problemami do rozwiązania. Nie wszystko uda się przewidzieć, ale Bóg jest z nami i daje nam zawsze zwycięstwo! Na przykład w Zamościu, w drodze na Mołdawię, okazało się, że pasek w moim samochodzie, odpowiedzialny m.in. za klimatyzację (!) jest całkiem zużyty i w każdej chwili może pęknąć. Gdyby tak się stało, stracilibyśmy także prąd... Dalsza jazda byłaby niemożliwa. W ciągu 40 minut udało się kupić nowy pasek i znaleźć warsztat, gdzie dokonano wymiany. Niestety nie mogliśmy korzystać z klimy, (problem ze sprężarką). Trochę popsuło nam to humory, ale na krótko, bo dzięki Bogu jechaliśmy dalej! 

Dziękuję, że zajrzałeś na tę stronę! Jeśli aż dotąd czytasz tę relację, to znaczy, że Bóg poruszył Twoje serce, w którym jest wiele miłości. Niech Pan Bóg przemówi do Ciebie i dokładnie powie, co TY możesz teraz zrobić. Ze swej strony bardzo zachęcam Cię, abyś dołączył do modlitwy o Mołdawię. Możesz zajrzeć tutaj, albo po prostu modlić się tak, jak Duch Święty Cię poprowadzi. Polecam też do obejrzenia album ze zdjęciami oraz krótkie wideo. We wszystkim niech Bóg Cię prowadzi!

Bukovet i Barboieni - dwie wsie na Mołdawii, małym kraju, który potrzebuje naszych wielkich serc! Nie zapomnij o nim!

Szalom!
Wojciech Borys


 Idźmy do dzieci razem!