Moldova 
Wiejskie Ewangelizacje Dzieci, 18-30. sierpnia 2008

» zobacz więcej zdjęć


»
zobacz więcej zdjęć

"Całą noc o was myślałam..."

Żana jest piętnastoletnią dziewczyną. Uważnie przypatruje się zajęciom, jakie prowadzimy z dziećmi, nie zbliża się, ale wyraźnie jest zainteresowana. Po spotkaniu podchodzę do niej. Okazuje się, że mówi po rosyjsku. Pytam, co myśli o tym, co tu się dzieje, o czym słyszy. Podoba się jej, jeszcze czegoś takiego w tej wiosce nie było. Rozmowa się klei, więc pytam dalej o duchowe rzeczy w jej życiu. Nie zna Biblii i nie czyta jej, to co mówimy o Jezusie jest dla niej nowe i musi jeszcze nad tym pomyśleć. Nowe narodzenie? Nie, o tym nie słyszała... Daję jej Biblię w zamian za obietnicę, że będzie ją czytała codziennie, a zacznie od trzeciego rozdziału Ewangelii wg Jana. Może dzisiaj jest już naszą siostrą w Chrystusie? 

Takich dziewczyn i chłopaków spotkaliśmy bardzo dużo. Dla wielu z nich prawdy Ewangelii były nieznane. Głównym celem naszego nauczania było wyjaśnienie Dobrej Nowiny i zaproszenie dzieci do naśladowania Jezusa. Używaliśmy pięciu kolorów, które przez cały czas widoczne na fladze, pomagały zrozumieć to co mówiliśmy. Nasz osiemnastoosobowy zespół podzieliliśmy na dwie grupy, które równolegle pracowały z dziećmi na wioskach. Przeżywaliśmy różne problemy: każdego dnia ktoś z nas chorował, od pierwszego dnia pobytu remontowaliśmy uszkodzony samochód; z czterech zaplanowanych wsi, do których mieliśmy dotrzeć, udało się przeprowadzić zajęcia tylko w trzech... Ponadto afrykańskie wręcz upały, wszystkim nam dawały się we znaki. Gorąco i wszędobylski kurz bardzo osłabiały nas fizycznie. Jedna z sióstr pod wpływem słońca straciła przytomność... Bóg hartował nasze serca ale jednocześnie nosił na Swoich rękach: uzdrawiał, pocieszał, dodawał sił, mądrości i chronił Swoją mocą! Jemu niech płynie chwała!

Poza spotkaniami z dziećmi na wioskach, miałem przywilej zobaczyć się i porozmawiać z pewną siostrą, która prowadzi niezwykłą służbę. Svietłana jest dyrektorką rozwijającej się misji, mającej na celu pracę z kobietami, które mają zamiar dokonać aborcji, bądź już zdecydowały się na taki krok. To prawdziwy dramat Mołdawii. Niczym niezwykłym są tu dziewczyny, które w wieku szesnastu lat mają za sobą już kilka aborcji. Niedawno do kościoła przyszła kobieta, która dokonała 18 takich zabiegów... Kiedy usłyszałem o pracy wśród tych kobiet - jeszcze w Polsce - Bóg przemówił do mnie, abyśmy jako misja, stanęli za tą służbą i wspierali ją. Svietłana, jak sama mówi, potrzebuje przede wszystkim modlitwy! I bardzo o nią prosi! Potrzebuje też rady, zachęty, szuka sposobów działania. Jedną z potrzeb o której kilkakrotnie wspominała są testy ciążowe, właściwie każda ich ilość... Brakuje ludzi, jest wiele problemów formalno prawnych związanych z działalnością. Ale co najważniejsze, żyje już kilkoro dzieci, których własne matki skazały na śmierć, a z którymi jeszcze przed wykonaniem wyroku, Svietłana mogła porozmawiać i skłonić do zmiany decyzji! Według jej informacji, w Mołdawii nie ma drugiej takiej chrześcijańskiej, ani rządowej organizacji, która zajmowałaby się tym problemem. Jeśli chciałbyś pomóc tej służbie, proszę o kontakt!

Kilka dni po zakończonej ewangelizacji we wsi Bukovet, jeden z braci korzystając z wolnego dnia, pojechał tam żeby zobaczyć się z dziećmi, za którymi już zaczął tęsknić... Idąc przez wieś spotkał Katię, jedenastoletnią dziewczynkę, która przychodziła na nasze zajęcia. Powiedziała mu wtedy: "Całą noc o was myślałam" ... Można zadać sobie pytanie: Czy było warto? Ponieść koszta i trudy podróży, znosić upał i rozstanie z rodziną; czy było warto zrezygnować na prawie dwa tygodnie z komfortu i podjąć ryzyko, które zawsze towarzyszy misjonarskim ścieżkom? Czy wakacje i urlop warto było zamienić na pracę, dosłownie w pocie czoła i cierpieniu związanym z podjętą decyzją? Myślę, że odpowiedź zawierają właśnie słowa Katii. Wierzymy, że Bóg dotykał serca tych dzieci Swoją Ojcowską miłością, do której tak bardzo tęsknią...

O wielu rzeczach nie jesteśmy w stanie napisać na tej stronie. A byłoby o czym...! Jeśli chciałbyś dowiedzieć się więcej o naszej służbie na Mołdawii, zobaczyć zdjęcia, usłyszeć świadectwa Bożego działania w tym kraju, zapoznać się z problemami i możliwościami pomocy, zapraszam do kontaktu! Kościół na Mołdawii bardzo potrzebuje zachęty i wsparcia; wielu mieszkańców tego małego państwa, zamkniętych w religijnych obrzędach, nie zna Ewangelii; w rankingu jakości życia „The Economist” w 2005 roku, Mołdawia zajęła 99 miejsce na 111 uwzględnionych krajów... A Bóg może użyć właśnie Ciebie, Twój zbór, wspólnotę czy grupę domową, by zmienić te statystyki, by przeobrazić ten kraj i serca Mołdawian. Dlaczego by nie?

Szalom!
Wojciech Borys


 Idźmy do dzieci razem!