STRONA GŁÓWNA

ZAGRANICA
MOŁDAWIA - 24-29. kwietnia 2007 r.
Album zdjęć
  • Ten wyjazd "wypadł" nam dość nieoczekiwanie. Tuż po powrocie z Mołdawii na początku kwietnia, otrzymałem telefon od pewnego pastora o używanej odzieży z Niemiec, którą moglibyśmy zawieźć na Mołdawię. Wiem, że kościół w Straseni bardzo chętnie taką pomoc przyjmie i dotrze z nią do ubogich rodzin na wsiach. Razem z moim pastorem zdecydowaliśmy więc, że jedziemy. 

Załadowany bus Granica mołdawska Bracia ze Straseni
  • Najpierw pojechaliśmy załadować busa, a następnie udaliśmy się na granicę. Na Ukrainę udało nam się wjechać bez większych problemów. Załatwienie formalności zajęło nam około 3 godzin i już byliśmy po drugiej stronie. Dziękując Bogu za ten komfortowy przejazd, mieliśmy nadzieję na szybki przejazd przez granicę mołdawską. Niestety, sprawa bardzo się skomplikowała...

Rozładunek Ponad 100 worków Mali mieszkańcy
  • Właściwie zaczęło się super. Dość łatwo udało nam się zdobyć 7 z wymaganych 8 pieczątek. No właśnie, brakowało nam tej jednej... Nie mieliśmy jednak potrzebnego dokumentu z mołdawskiego ministerstwa i... skierowano nas z powrotem na Ukrainę. Z pomocą przyszli nam bracia ze Straseni, którzy musieli przyjechać na granicę i wszelkie formalności wziąć na siebie. Łatwo o tym teraz pisać (czytać), ale kosztowało nas to sporo pieniędzy i czasu - na tej granicy spędziliśmy ponad 28 godzin! 

Emanuela Julek w czasie śniadanka Piękny Lwów
  • Jednak było warto! Oprócz tego, że rzeczy te są konkretną i jakże potrzebną pomocą dla dzieci i dorosłych, są także pomostem dla naszych braci i sióstr ze Straseni do przekazania Ewangelii. Kiedy ludzie spotykają się z bezinteresowną życzliwością, sami pytają: "Dlaczego to robicie"? I wtedy, kiedy słyszą o Bogu, który ich kocha, o Jezusie, o możliwym innym życiu - słuchają! 

    Oczywiście tak to wygląda w wielkim skrócie. Po drodze zawsze mamy jakieś (nie)ciekawe doświadczenia, sytuacje, które trudno opisać. Poza tym niemożliwe jest wyrazić emocje i wszystkie przeżycia związane z każdym takim wyjazdem... Czujemy się jednak bardzo uprzywilejowani mogąc uczestniczyć w budowaniu Bożego Królestwa na Mołdawii. Cieszymy się, że jest w Polsce coraz więcej osób, które chcą pomóc, którzy odpowiadają na Boże wezwanie. Dziękujemy za nich Bogu, bo ten maleńki kraj bardzo potrzebuje naszych wielkich serc!

Idźmy do dzieci razem!