|
||||
![]() |
| W E D | |
| Wiejskie
Ewangelizacje Dzieci 2007 Polska |
|
![]() |
W tym roku już po raz dziesiąty prowadziliśmy
ewangelizacje dla dzieci ze wsi. Wyglądały one jednak nieco inaczej niż przez ostatnie dziewięć lat. Zamiast, jak zazwyczaj, jechać do dzieci na wieś, zabraliśmy je do miasta. A ściślej mówiąc do kilku: Gdyni, Sopotu, Malborka i Tczewa. Było to siedmioro
dzieci, z którymi już ponad trzy lata prowadzimy zajęcia Wyruszyliśmy więc na Obóz Odkrywców - jak nazwaliśmy naszą wyprawę. Niestety zaczęło się od awarii naszego busa. Z przedniego koła samochodu zaczęło uciekać powietrze. Stary wentyl okazał się nieszczelny i trzeba było go wymienić, a przy okazji także pozostałe. Dodatkowe koszta, trochę stresu i strata czasu. Ale w końcu ruszyliśmy. A było warto! Baza naszego obozu mieściła się w Gręblinie, na północy Polski. Korzystaliśmy z gościnności Edyty i Zdzisława, którzy otworzyli dla nas swój dom i życzliwe serca. Dzięki ich uprzejmości i modlitwom, spędziliśmy tam wyjątkowy czas. Założenia obozu były bardzo proste: odkrywanie Bożych prawd dotyczących nawrócenia i życia chrześcijańskiego. Rozpoczynaliśmy rano wspólnym czasem modlitwy i rozważania Bożego Słowa. W ciągu dnia, zadaniem dzieci było odkrywanie poznanych prawd biblijnych. Wieczorem zaś podsumowanie dnia i dzielenie się swoimi odkryciami. Okazją do takich wspólnych odkryć były wyjazdy do różnych miejsc, każdego dnia do innych, powiązanych tematycznie z odkrytym rano hasłem. Byliśmy więc m. in. w Aquaparku i Oceanarium, płynęliśmy statkiem, zwiedzaliśmy zamek krzyżacki i historyczne mosty. Oczywiście najważniejszą częścią dnia (przynajmniej z mojego punktu widzenia) było poranne i wieczorne studium biblijne. Ten czas spędzony nad fragmentami Pisma Świętego z Listu do Filipian, był wspaniałą okazją do rozmów, pytań i refleksji. Często poruszaliśmy problemy wykraczające poza ustalone tematy. Trzeciego dnia obozu wydarzyła się nadzwyczajna rzecz. Otóż dzieci zaczęły modlić się na głos. Przez trzy lata prowadzenia z nimi zajęć na świetlicy, nie udało mi się do tego ich zachęcić. A jak już zaczęły, to każdego dnia zawsze się modliły. I to jest właśnie olbrzymi plus organizowania takich obozów, na których, jak nigdzie indziej, następują różne przełomowe chwile. Inną niesamowitą sytuacją był pewien wieczór, kiedy wszystkie dzieci zaczęły czytać Biblię. Po prostu chwyciły Nowe Testamenty i czytały. Postanowiły zrobić to same, bez nalegania z mojej strony. W następne dni wciąż widziałem ich zainteresowanie Pismem Świętym. Jeden z chłopców powiedział mi, że bardzo zainteresowała go historia o Jonaszu, którą przeczytał chyba całą. Dwoje dzieci mówiło mi,
że na obozie zaufało Jezusowi! Rozmawiałem z nimi Był to mały liczebnie obóz i chyba właśnie takie będziemy organizować |
![]() |
|
![]() |
|
![]() |
|
![]() |
|
![]() |
|
![]() |
|
|
Idźmy do dzieci razem! |