|
„...Aby mógł wkroczyć Król chwały..."
Witały nas często uśmiechem! Cztery lata temu Bóg poruszył moje serce duchową sytuacją ludzi
mieszkających na wsi, a szczególnie dzieci. Od tamtego czasu słowa z księgi Izajasza: „Lud, który
chodzi w ciemności, ujrzy światło wielkie...” (Iz. 9,1) stały się dla mnie inspiracją do modlitwy
i szukania Bożych sposobów dotarcia do polskich wsi z Ewangelią. Tak właśnie narodziły się
Wiejskie Ewangelizacje Dzieci (WED).
A co działo się na WED w tym roku? Przeczytaj i zobacz sam!
Poniżej przedstawiam zwięzły opis wydarzeń. I chociaż nie
da się opowiedzieć o wszystkim, mam nadzieję, że choć
w części doświadczysz atmosfer spotkań z dziećmi i przeżyjesz
ten cudowny dreszczyk emocji zawsze towarzyszący oglądaniu
Boga w działaniu.
Grupka mam była stale przy nas!- „Czy można z panią
porozmawiać” - zapytała jedna z kobiet, a jednocześnie
mama jakiegoś dziecka moją żonę.
- „No tak, teraz się zacznie...” - pomyślała o najgorszym
Kasia przypominając sobie kilka niemiłych incydentów z
przeszłości. Powiedziała jednak:
- „Oczywiście, proszę bardzo” - i z bijącym sercem czekała
na możliwe zarzuty, szukając w myślach dobrych kontrargumentów.
- „Chcielibyśmy podziękować państwu za zorganizowanie zajęć dla naszych dzieci” -
nieoczekiwanie stwierdziła mama. Zaskoczona Kasia słuchała dalej:
- „Jeśli byłoby to możliwe, zapraszamy państwa na kawę jutro wieczorem”.
Tego nikt z nas się nie spodziewał. Nie wiedzieliśmy też, że do kawy będzie także tort!!!
Oczywiście zaproszenie przyjęliśmy. Następnego dnia, w miłym gronie kilku rodziców, mogliśmy
naprawdę serdecznie porozmawiać i bliżej się poznać.
Dzieci były bardzo uczynne. Tak właśnie zakończył się trzeci dzień ewangelizacji na pierwszej wsi,
niedaleko Grudziądza. Zaczęło się jednak nie najlepiej, bo... w strugach ulewnego deszczu. Jeszcze
w drodze spotkała nas potężna nawałnica. Wycieraczki naszego samochodu, pracując na trzecim
biegu, nie nadążały z odbieraniem wody. Deszcz padał przez cały dzień. Spotkanie jednak mogliśmy
rozpocząć korzystając z sali wewnątrz starego wiejskiego dworku. Po raz drugi zostaliśmy mile
zaskoczeni frekwencją dzieci. Przychodziło ich od 40. Kolejna wieś również nas zaskoczyła tyle,
że mniej radośnie. W porównaniu z ubiegłym rokiem przychodziło około 30. dzieci mniej... Trafiliśmy
akurat na wysyp jagód i wiele dzieci pracowało w lesie. Niektóre z nich przychodziły po południu i
z fioletowymi rękami i ustami uczestniczyły w zajęciach. Ten fakt jednak dobrze obrazuje sytuację
materialną wielu wiejskich rodzin, które aby przetrwać, posyłają
dzieci do pracy w lesie. Często całe wakacje spędzają one
właśnie na zbieraniu leśnych darów. W tym roku odwiedziliśmy
pięć wsi. Dwie z nich po raz pierwszy, w trzech natomiast
byliśmy już w poprzednich latach. Przekonaliśmy się, że praca
nie poszła tam na marne. Dzięki Bogu! Dzieci pamiętały wersety,
piosenki, opowiadania. Witały się z nami, jak z długo
oczekiwanymi przyjaciółmi!
Wszędzie doświadczaliśmy Bożego działania i Jego opieki nad nami.
Pisząc „my” mam na myśli zespół ludzi prowadzących bezpośrednio
zajęcia. Choć z różnych części Polski i aż z pięciu chrześcijańskich
denominacji, byliśmy skoncentrowani na jednym, głównym zadaniu:
by w jak najlepszy sposób pomóc dzieciom w nawiązaniu możliwie najbliższej więzi z Jezusem Chrystusem.
Inspiracją naszych działań były słowa z Psalmu 24: „Bramy, podnieście swe szczyty i unieście się,
prastare podwoje, aby mógł wkroczyć Król chwały”. Właśnie po to jechaliśmy do tych wsi, aby ich
duchowe bramy choć trochę się podniosły, a dawno opuszczone prastare podwoje
strzegące wejścia
do serc mieszkańców, uniosły się i wpuściły Jezusa Chrystusa - Króla chwały!
W pewnej wsi rozmawiałem z 10. dzieci, które wyraziły chęć oddania swego życia Jezusowi.
Jednak żadne z nich nie dostrzegało swojej grzeszności ani nie rozumiało na czym polega nawrócenie.
Modliliśmy się, aby do ich życia i do życia innych, dzieci i dorosłych, mógł wkroczyć Zbawiciel i odmienić
je! Dlatego właśnie postanowiliśmy skupić nasze wysiłki na nauczaniu prostych prawd Ewangelii.
Niestety, w każdej wsi napotykaliśmy na ten sam problem: prawie zupełne niezrozumienie przez dzieci
Dobrej Nowiny! Żadne ze spotkanych przez nas i poproszonych o wyjaśnienie Ewangelii dzieci, nie
potrafiło tego uczynić... Tłumaczyliśmy wiec ją cierpliwie. Posługiwaliśmy się przy tym pięcioma
kolorami.
Wszystkie one znajdowały się na naszej fladze, która
niczym sztandar Bożego Królestwa dostojnie łopotała na wietrze.
Kiedyś pewna babcia jadąc rowerem, tak zapatrzyła się na nią,
że o mało co, a wjechałaby wprost na płot... Zapytała mnie:
„Jakie to państwo, panie?” Odpowiedziałem, że żadne z tego
świata i wyjaśniłem Ewangelię omawiając poszczególne kolory.
Tego typu rozmów mieliśmy więcej. W ciągu dnia, przeprowadzaliśmy
dwa spotkania z dziećmi, jedno przedpołudniem, a drugie popołudniu.
Trwały one po około 2 godziny. Wszystkie elementy zajęć, a więc:
historia biblijna, śpiew, robótki ręczne, wersety, konkursy były
opracowane w taki sposób, aby wyjaśniać istotę podstawowego
przesłania Pisma Świętego. Resztę czasu dzieci spędzały z nami bawiąc się, grając i rozmawiając.
Niektóre nie chciały wracać do domu nawet na posiłki... Czasami przyjeżdżały na rowerach z jedzeniem
zapakowanym w folię lub po prostu trzymając kanapkę w ręce (może niedokończone śniadanie lub kolację?).
Pewnego razu ojciec dwójki chłopców (8 i 10 lat) przyszedł, aby zabrać ich ze spotkania. Gdy tylko nieco
odszedł z nimi, chłopcy rozpłakali się i prosili aby pozwolił im zostać! Gdy w końcu mężczyzna rzekł: „Dobrze
już, możecie wrócić na godzinkę”, obydwaj pędem ruszyli w naszym kierunku, ocierając łzy. Dzieci bywały
dla nas bardzo uczynne. Brat Jurek opowiadał mi, jak pewnego dnia szukał robaków na ryby i nie mógł znaleźć.
Gdy tylko powiedział o tym kilku chłopcom, po pięciu minutach miał chyba więcej robaków niż było ryb
w jeziorze...!
Czas biegł nieubłaganie i po czterech dniach musieliśmy odjeżdżać.
Rozstania bywały dramatyczne. Dzieci wyszukiwały różne sposoby,
aby nas zatrzymać. Chciały nam przebić opony, kurczowo trzymały
ię przyczepy, „gubiły” gdzieś sprzęt sportowy, itp. Na jednej z wsi
musieliśmy rozdawać autografy. Niektóre dzieci przychodziły chyba
po raz pierwszy po taki podpis.
Pewien chłopiec podszedł do mnie i powiedział: „Poproszę o autograf,
czy coś takiego”. Naprawdę żal było odjeżdżać. Pewnie zostalibyśmy
dłużej, gdyby nie świadomość, że przecież chcemy dotrzeć do wielu
innych jeszcze dzieci, które też potrzebują usłyszeć Ewangelię i którym
chcemy pomóc także materialnie. W tym roku, podobnie jak
w ubiegłych latach, przygotowaliśmy dla dzieci taką pomoc, zgodnie z zachętą z listu Jakuba.
Napisał on, że niesienie pomocy tym, którzy jej potrzebują jest wyrazem prawdziwie miłej
Bogu pobożności
(Jak. 1,27). Tym razem były to mini pakiety szkolne. Zostały one uszykowane w dwóch kategoriach: dla dzieci
przedszkolnych i starszych. Zawierały kilka zeszytów, bloki techniczne i rysunkowe, kredki, plastelinę, długopis,
wycinanki. Poza tym rozdaliśmy dzieciom sporo zabawek, maskotek, słodyczy itp. Dzieciom i dorosłym
wręczaliśmy kasety audio ze słuchowiskiem radiowym oraz wykładem omawiającym kwestię zbawienia.
W sumie dotarliśmy do ponad dwustu dzieci. Rok temu, gdy planowaliśmy te ewangelizacje, nie mieliśmy
większości z tych rzeczy. Potrzebowaliśmy kilka tysięcy złotych, a nie mieliśmy nic... Bóg jednak zaopatrzył
nas materialnie i finansowo!
Uczynił to poruszając wielu ludzi, którzy wiedząc o potrzebach, przyszli
z pomocą. Szkoda, że nie mogli potem oglądać radości na twarzach dzieci
i sporego podniecenia z otrzymanych prezentów. Może częściowo
zrekompensuje im to ta relacja i zamieszczone zdjęcia.... Nasza letnia akcja skończyła się, ale spotkania na wsiach będą odbywać się nadal.
Każda wieś jest objęta opieką chrześcijan z pobliskich zborów. Jeśli
chciałbyś dowiedzieć się więcej na temat WED, posłuchać „żywej”
relacji, obejrzeć przeźrocza, zdjęcia skontaktuj się proszę ze mną! Z przyjemnością przyjadę i przedstawię tę sprawę. Może takie spotkanie
(na szerszym forum, np. podczas nabożeństwa, bądź w mniejszym gronie, np. grupy domowej) stanie się okazją do zapoczątkowania czegoś
nowego w Twoim życiu, albo życiu Twojego kościoła?
|