STRONA GŁÓWNA

W E D 
Wiejskie Ewangelizacje Dzieci 2001
„...Aby mógł wkroczyć Król chwały..."

Witały nas często uśmiechem! Cztery lata temu Bóg poruszył moje serce duchową sytuacją ludzi 
mieszkających na wsi, a szczególnie dzieci. Od tamtego czasu słowa z księgi Izajasza: „Lud, który 
chodzi w ciemności, ujrzy światło wielkie...” (Iz. 9,1) stały się dla mnie inspiracją do modlitwy 
i szukania Bożych sposobów dotarcia do polskich wsi z Ewangelią. Tak właśnie narodziły się 
Wiejskie Ewangelizacje Dzieci (WED). A co działo się na WED w tym roku? Przeczytaj i zobacz sam!

Poniżej przedstawiam zwięzły opis wydarzeń. I chociaż nie 
da się opowiedzieć o wszystkim, mam nadzieję, że choć 
w części doświadczysz atmosfer spotkań z dziećmi i przeżyjesz 
ten cudowny dreszczyk emocji zawsze towarzyszący oglądaniu 
Boga w działaniu.
Grupka mam była stale przy nas!- „Czy można z panią 
porozmawiać” - zapytała jedna z kobiet, a jednocześnie 
mama jakiegoś dziecka moją żonę.
- „No tak, teraz się zacznie...” - pomyślała o najgorszym 
Kasia przypominając sobie kilka niemiłych incydentów z
 przeszłości. Powiedziała jednak:
- „Oczywiście, proszę bardzo” - i z bijącym sercem czekała 
na możliwe zarzuty, szukając w myślach dobrych kontrargumentów.
- „Chcielibyśmy podziękować państwu za zorganizowanie zajęć dla naszych dzieci” -
 nieoczekiwanie stwierdziła mama. Zaskoczona Kasia słuchała dalej:
- „Jeśli byłoby to możliwe, zapraszamy państwa na kawę jutro wieczorem”.

Tego nikt z nas się nie spodziewał. Nie wiedzieliśmy też, że do kawy będzie także tort!!! 
Oczywiście zaproszenie przyjęliśmy. Następnego dnia, w miłym gronie kilku rodziców, mogliśmy 
naprawdę serdecznie porozmawiać i bliżej się poznać.

Dzieci były bardzo uczynne. Tak właśnie zakończył się trzeci dzień ewangelizacji na pierwszej wsi, 
niedaleko Grudziądza. Zaczęło się jednak nie najlepiej, bo... w strugach ulewnego deszczu. Jeszcze 
w drodze spotkała nas potężna nawałnica. Wycieraczki naszego samochodu, pracując na trzecim 
biegu, nie nadążały z odbieraniem wody. Deszcz padał przez cały dzień. Spotkanie jednak mogliśmy 
rozpocząć korzystając z sali wewnątrz starego wiejskiego dworku. Po raz drugi zostaliśmy mile 
zaskoczeni frekwencją dzieci. Przychodziło ich od 40.
Kolejna wieś również nas zaskoczyła tyle, 
że mniej radośnie. W porównaniu z ubiegłym rokiem przychodziło około 30. dzieci mniej... Trafiliśmy 
akurat na wysyp jagód i wiele dzieci pracowało w lesie. Niektóre z nich przychodziły po południu i 
z fioletowymi rękami i ustami uczestniczyły w zajęciach. Ten fakt jednak dobrze obrazuje sytuację 
materialną wielu wiejskich rodzin, które aby przetrwać, posyłają 
dzieci do pracy w lesie. Często całe wakacje spędzają one 
właśnie na zbieraniu leśnych darów. W tym roku odwiedziliśmy 
pięć wsi. Dwie z nich po raz pierwszy, w trzech natomiast 
byliśmy już w poprzednich latach. Przekonaliśmy się, że praca 
nie poszła tam na marne. Dzięki Bogu! Dzieci pamiętały wersety, 
piosenki, opowiadania. Witały się z nami, jak z długo 
oczekiwanymi przyjaciółmi!
Wszędzie doświadczaliśmy Bożego działania i Jego opieki nad nami. 
Pisząc „my” mam na myśli zespół ludzi prowadzących bezpośrednio 
zajęcia. Choć z różnych części Polski i aż z pięciu chrześcijańskich 
denominacji, byliśmy skoncentrowani na jednym, głównym zadaniu: 
by w jak najlepszy sposób pomóc dzieciom w nawiązaniu możliwie najbliższej więzi z Jezusem Chrystusem. 
Inspiracją naszych działań były słowa z Psalmu 24: „Bramy, podnieście swe szczyty i unieście się, 
prastare podwoje, aby mógł wkroczyć Król chwały”. Właśnie po to jechaliśmy do tych wsi, aby ich 
duchowe bramy choć trochę się podniosły, a dawno opuszczone prastare podwoje strzegące wejścia 
do serc mieszkańców, uniosły się i wpuściły Jezusa Chrystusa - Króla chwały! 

W pewnej wsi rozmawiałem z 10. dzieci, które wyraziły chęć oddania swego życia Jezusowi. 
Jednak żadne z nich nie dostrzegało swojej grzeszności ani nie rozumiało na czym polega nawrócenie. 
Modliliśmy się, aby do ich życia i do życia innych, dzieci i dorosłych, mógł wkroczyć Zbawiciel i odmienić 
je! Dlatego właśnie postanowiliśmy skupić nasze wysiłki na nauczaniu prostych prawd Ewangelii. 
Niestety, w każdej wsi napotykaliśmy na ten sam problem: prawie zupełne niezrozumienie przez dzieci 
Dobrej Nowiny! Żadne ze spotkanych przez nas i poproszonych o wyjaśnienie Ewangelii dzieci, nie 
potrafiło tego uczynić... Tłumaczyliśmy wiec ją cierpliwie. Posługiwaliśmy się przy tym pięcioma 
kolorami. Wszystkie one znajdowały się na naszej fladze, która 
niczym sztandar Bożego Królestwa dostojnie łopotała na wietrze. 
Kiedyś pewna babcia jadąc rowerem, tak zapatrzyła się na nią, 
że o mało co, a wjechałaby wprost na płot... Zapytała mnie: 
„Jakie to państwo, panie?” Odpowiedziałem, że żadne z tego 
świata i wyjaśniłem Ewangelię omawiając poszczególne kolory. 
Tego typu rozmów mieliśmy więcej. W ciągu dnia, przeprowadzaliśmy 
dwa spotkania z dziećmi, jedno przedpołudniem, a drugie popołudniu. 
Trwały one po około 2 godziny. Wszystkie elementy zajęć, a więc: 
historia biblijna, śpiew, robótki ręczne, wersety, konkursy były 
opracowane w taki sposób, aby wyjaśniać istotę podstawowego 
przesłania Pisma Świętego. Resztę czasu dzieci spędzały z nami bawiąc się, grając i rozmawiając. 
Niektóre nie chciały wracać do domu nawet na posiłki... Czasami przyjeżdżały na rowerach z jedzeniem 
zapakowanym w folię lub po prostu trzymając kanapkę w ręce (może niedokończone śniadanie lub kolację?). 
Pewnego razu ojciec dwójki chłopców (8 i 10 lat) przyszedł, aby zabrać ich ze spotkania. Gdy tylko nieco 
odszedł z nimi, chłopcy rozpłakali się i prosili aby pozwolił im zostać! Gdy w końcu mężczyzna rzekł: „Dobrze 
już, możecie wrócić na godzinkę”, obydwaj pędem ruszyli w naszym kierunku, ocierając łzy. Dzieci bywały 
dla nas bardzo uczynne. Brat Jurek opowiadał mi, jak pewnego dnia szukał robaków na ryby i nie mógł znaleźć. 
Gdy tylko powiedział o tym kilku chłopcom, po pięciu minutach miał chyba więcej robaków niż było ryb 
w jeziorze...!
Czas biegł nieubłaganie i po czterech dniach musieliśmy odjeżdżać. 
Rozstania bywały dramatyczne. Dzieci wyszukiwały różne sposoby, 
aby nas zatrzymać. Chciały nam przebić opony, kurczowo trzymały 
ię przyczepy, „gubiły” gdzieś sprzęt sportowy, itp. Na jednej z wsi 
musieliśmy rozdawać autografy. Niektóre dzieci przychodziły chyba 
po raz pierwszy po taki podpis.
Pewien chłopiec podszedł do mnie i powiedział: „Poproszę o autograf, 
czy coś takiego”. Naprawdę żal było odjeżdżać. Pewnie zostalibyśmy 
dłużej, gdyby nie świadomość, że przecież chcemy dotrzeć do wielu 
innych jeszcze dzieci, które też potrzebują usłyszeć Ewangelię i którym 
chcemy pomóc także materialnie. W tym roku, podobnie jak 
w ubiegłych latach, przygotowaliśmy dla dzieci taką pomoc, zgodnie z zachętą z listu Jakuba.
Napisał on, że niesienie pomocy tym, którzy jej potrzebują jest wyrazem prawdziwie miłej Bogu pobożności 
(Jak. 1,27). Tym razem były to mini pakiety szkolne. Zostały one uszykowane w dwóch kategoriach: dla dzieci 
przedszkolnych i starszych. Zawierały kilka zeszytów, bloki techniczne i rysunkowe, kredki, plastelinę, długopis, 
wycinanki. Poza tym rozdaliśmy dzieciom sporo zabawek, maskotek, słodyczy itp. Dzieciom i dorosłym 
wręczaliśmy kasety audio ze słuchowiskiem radiowym oraz wykładem omawiającym kwestię zbawienia. 
W sumie dotarliśmy do ponad dwustu dzieci. Rok temu, gdy planowaliśmy te ewangelizacje, nie mieliśmy 
większości z tych rzeczy. Potrzebowaliśmy kilka tysięcy złotych, a nie mieliśmy nic... Bóg jednak zaopatrzył 
nas materialnie i finansowo!

Uczynił to poruszając wielu ludzi, którzy wiedząc o potrzebach, przyszli z pomocą. Szkoda, że nie mogli potem oglądać radości na twarzach dzieci i sporego podniecenia z otrzymanych prezentów. Może częściowo 
zrekompensuje im to ta relacja i zamieszczone zdjęcia.... Nasza letnia akcja skończyła się, ale spotkania na wsiach będą odbywać się nadal. Każda wieś jest objęta opieką chrześcijan z pobliskich zborów. Jeśli 
chciałbyś dowiedzieć się więcej na temat WED, posłuchać „żywej” relacji, obejrzeć przeźrocza, zdjęcia skontaktuj się proszę ze mną! Z przyjemnością przyjadę i przedstawię tę sprawę. Może takie spotkanie 
(na szerszym forum, np. podczas nabożeństwa, bądź w mniejszym gronie, np. grupy domowej) stanie się okazją do zapoczątkowania czegoś 
                                                  nowego w Twoim życiu, albo życiu Twojego kościoła?

 

Relacje z ewangelizacji, jakie odbyły się w Polsce i na Mołdawii od roku 1998

Idźmy do dzieci razem!