STRONA GŁÓWNA

W E D 
Wiejskie Ewangelizacje Dzieci 2000
Jest 10.30. Wjeżdżamy na boisko szkolne. Rozstawiamy przyczepę i namiot. Zaczyna padać deszcz. Początek wakacji, początek WED, a tu pada. Ładnie się zaczyna! Ewa i Grzesiu kończyli właśnie ustawianie namiotu, gdy nadeszła kierowniczka szkoły. “To państwo nic nie wiedzą? Dyrektor nie wyraził zgody na korzystanie z boiska.”
Wcześniej wysłaliśmy pismo z prośbą o taką możliwość. Jednak do mnie odmowa nie dotarła. Jadę na rozmowę 
z dyrektorem. Mówi, że decyzji nie cofnie, choć przyznaje, że podjął ją nieco pochopnie. Co robić? Jest już po 12.00. Dzieci przyszły. Czekają. Jadę do sołtysa. Okazuje się, że teren szkoły nie obejmuje sąsiadującego 
boiska, które należy do wsi.
Sołtys zgadza się na jego wykorzystanie. Przesuwamy więc przyczepę o kilkadziesiąt metrów dalej i... 
wszystko jest w porządku! “Dzięki Ci Panie...! ”Niestety znowu zaczyna padać i robi się zimno. Ubieramy kurtki. 
O 16.30 zaczynamy spotkanie. Ponad 20 dzieci jest z nami. Dzieci chętnie śpiewały i pokazywały pieśni! 
Na początku zabawy, potem pieśni, werset. Ewa w kapturze na głowie opowiada o Williamie Carey'u. Na końcu konkurs. 
Przez całe spotkanie przewija się prawda: “Biblia to natchnione Boże Słowo”. W trakcie konkursu mama dwóch chłopców (ok. 6 i 8 lat) chce ich zabrać do domu. Nie chcą iść. Płaczą i... zostają!

Budzi nas wpadające przez plastikowe okna przyczepy... słońce! Zapowiada się pogodny dzień. Szkoda, że tak bardzo jesteśmy uzależnieni od pogody. Jest już 9.40 a jeszcze nie ma dzieci! Ciekawe dlaczego?
W końcu przyszły. Wczoraj niektóre poszły do domu przed 22.00 i po prostu spały tak długo.
Pogoda zaczyna się zmieniać. Zaczyna znowu trochę padać, ale to nam nie przeszkadza. Dzisiaj czeka kolejna porcja nauczania o Piśmie Świętym, a oprócz tego zabawy, gry itp. Po przedpołudniowym spotkaniu dzieci wykonują robótkę o tym, że Słowo Boże jest dla każdego człowieka. Nawet chętnie to robią i gotową niosą do domu.

Słońce świeci od rana. Nawet ciepło. Grupka dzieci przyszła już o 9.00. Stopniowo dochodzą następne. Gdy o 10.30 zaczynamy nasze spotkanie robi się zimno, wietrznie i zaczyna padać. Chyba jak na razie deszcz to nasz problem numer 1. Pomimo tego ponad 20 dzieci uczestniczy w naszym spotkaniu. Po południu wciąż pada. 
Dzieci i tak grają, bawią się.

Wiejskie Ewangelizacje Dzieci to przede wszystkim miesiące przygotowań: gromadzenie materiałów, pieniędzy, ubrań do rozdania, nagród, poszukiwanie ludzi, załatwianie wielu przeróżnych spraw. To również czas 
poświęcony duchowemu przygotowaniu. Potem możliwość przeżywania tylu cudownych chwil, oglądania Bożego działania w nas samych i w sercach tych, których spotykaliśmy, była na pewno Bożą odpowiedzią na modlitwy.

Może nieco danych liczbowych pomoże nakreślić pewien obraz ewangelizacji w tym roku. A więc głosiliśmy Ewangelię na 6 wsiach. Na każdej przez 4 dni. Każdego dnia podczas spotkań przed i po południowych nauczaliśmy poprzez lekcje biblijne, piosenki, wersety, konkursy, opowiadanie misyjne, świadectwa. Uwagę 
dzieci koncentrowaliśmy głównie wokół prawd na temat Biblii. Dotarliśmy do ok. 180 dzieci i młodzieży. Dla nich oraz dla dorosłych rozdaliśmy ok. 1000 traktatów. Przejechaliśmy ponad 1100 km. Prawie 60 dzieci zgłosiło chęć udziału w kursie biblijnym. Nie zabrakło chętnych współpracowników. W sumie, bezpośrednio zajęcia na wsiach prowadziło ze mną 16 braci i sióstr, z różnych kościołów. Dzieciom wręczaliśmy odpowiedni dla wieku egzemplarz NT. Wierzę że Bóg użyje Swojego Słowa, aby zmienić ich życie.

Trzy lata temu WED były “tylko” wizją. Ale wizją Bożą, dlatego dzisiaj mogę o tym wszystkim napisać. Nie mam wątpliwości, że to sam Bóg działał w sercach wielu wierzących ludzi, którzy będąc Mu posłuszni ofiarowali tak wiele: modlitwę, pieniądze, materialną pomoc, bądź samych siebie. Za wszystkie te osoby jestem ogromnie wdzięczny. Nasz Pan działał także w sercach ludzi, ku którym się zwróciliśmy. Na pewno Jego słowo nie było siane na próżno. Wiemy o Ewie, ale może więcej dzieci zaufało Panu Jezusowi? Może zrobią to później?

Jedną z głównych refleksji jaka wciąż przewija się przez mój umysł są słowa Chrystusa, jakie skierował do uczniów: “Czy wy nie mówicie: Jeszcze cztery miesiące, a nadejdzie żniwo? Otóż mówię wam: Podnieście oczy swoje i spójrzcie na pola, że już są dojrzałe do żniwa. Już żniwiarz odbiera zapłatę i zbiera plon na żywot wieczny, aby siewca i żniwiarz wspólnie się radowali.” (Jan 4,35-36). Nam może się wydawać, że ludzie nie chcą słuchać Ewangelii, ale Pan Jezus mówi, że są pola już dojrzałe do żniwa! Musimy tylko “podnieść oczy swoje”.

Trzy lata temu Bóg przemówił do mojego serca wskazując na potrzebę dotarcia z Ewangelią do dzieci mieszkających na wsi. Rok później jechałem rowerem do pierwszej wsi blisko Tczewa. Po tym, jak zabroniono 
nam głosić tam Ewangelię poszliśmy do następnej. Przez dwa dni prowadziliśmy tam zajęcia bez większych przeszkód. W ubiegłym roku już nie rowerem, ale z przyczepą kempingową i pożyczonym samochodem wraz z braćmi i siostrami z różnych kościołów, dotarliśmy do czterech wsi. O tym, w jaki sposób Bóg prowadził w tym roku Wiejskie Ewangelizacje Dzieci, chciałbym opowiedzieć za pomocą dziennika, jaki pisałem w trakcie ich trwania. W ten sposób chcę przede wszystkim zaświadczyć o Bożej wierności i dobroci oraz oddać chwałę naszemu Panu Jezusowi Chrystusowi!

Relacje z ewangelizacji, jakie odbyły się w Polsce i na Mołdawii od roku 1998

Idźmy do dzieci razem!