Polkowice
Spotkania w gimnazjach
11.2010

więcej zdjęć

Tym razem zamiast mojego opisu, przytaczam fragmenty pracy jednej z uczennic gimnazjum w Polkowicach, obecnej na spotkaniu.

„Dziękuj za wszystko co masz, bo to co masz jest dla wielu tylko … snem!”

Relacja o życiu w Mołdawii.

Dzień 5 listopada bieżącego roku stał się dla mnie odkrywczym i to dzięki wizycie pana Wojciecha Borysa. Trochę poczułam się zawstydzona, przekonałam się że tak mało wiem o tym kraju, choć leży w Europie. Nasz kontynent kojarzy mi się z dobrobytem, wysoką stopą życiową, pięknymi miastami, troską państw o oświatę, kulturą itd. A tu, co słyszę? Aż trudno uwierzyć, że w czasach Związku Radzieckiego Mołdawia była jedną z Republik o najwyższym poziomie życia. Dziś to kraj gospodarczo zacofany i najbiedniejszy w Europie i póki co – najmniej znany.

Gość doskonale był zorientowany, że nasza wiedza o kraju, jego misyjnej pracy, jest bardzo uboga. Na początku spotkania prezentacja multimedialna dostarczyła nam podstawowych wiadomości o Republice Mołdawskiej, mogliśmy porównać wielkość tego kraju do Polski, poznać uwarunkowania geograficzne i położenie, faunę, florę, liczbę ludności, stolicę, główne rzeki. Prezentację ubarwiły informacje o języku w postaci quizu językowego i …jedzeniu (w tym momencie odczułam lekki głód, cóż, spotkanie było na szóstej godzinie lekcyjnej). Zainteresowanie zebranych wzbudziły kiszone arbuzy i rosół z kurzą łapką.

Pan Borys opowiadał wyjątkowo ciekawie i z niezwykłym zainteresowaniem słuchałam opowieści o tym „dalekim, a bliskim kraju”. Aż wydaje się to nieprawdopodobne, że 40% narodu mołdawskiego wyjeżdża za granicę. Często dzieci pozostają pod opieką babci lub … starszego rodzeństwa, które wychowuje młodsze. Dzieciaki nie mają zabawek, państwo niewiele robi, aby zapewnić im dobry start w przyszłe życie. Nie buduje się placów zabaw, brak rozrywek, szkoły są bardzo ubogo wyposażone i są tam raczej kiepskie warunki do nauki i rozwoju. Panuje ubóstwo, brak kanalizacji, a przed blokami mieszkalnymi – studnie z wodą … . W Republice jakby zatrzymał się czas. 

Jedynym światełkiem tego kraju jest niezwykła gościnność i serdeczność Mołdawian, bo tak właściwie, to nie mają nic innego do zaoferowania. Dziś to nie jest kraj, do którego chętnie udają się turyści. Trudno też oczekiwać by ta Republika przetrwała bez pomocy z zewnątrz. O tym doskonale wie pan Wojtek . Już za parę dni jedzie do Mołdawii. Zawiezie paczki, dary dla dzieci. Te nasze symboliczne złotówki – nie będą zmarnowane. Już sobie wyobrażam piękne, uradowane buźki dzieci, które otrzymają na przykład: latarkę, koce, gumy do żucia, gry, pluszaki. Tak jak na filmie, który obejrzeliśmy pod koniec spotkania. Roześmiane twarze dzieci w jednej z mołdawskich szkół. Zabawna scenka z uczniem, który wręcz wyrywa z rąk paczuszkę, bo nie może się doczekać jej otwarcia i prezentu. Nasi koledzy w Mołdawii cieszą się nawet z najmniejszej drobnostki. Jakże wymowne teraz stają się słowa naszego gościa: „Dziękuj za wszystko co masz, bo to co masz jest dla wielu tylko…snem!” lub „Lepszą rzeczą jest dawać niż brać” – tak, pan Wojtek Borys jest bardzo wierny swojemu misyjnemu posłannictwu i głęboko wierzy, że jego działalność jest dla wielu pomocna. 

Spotkanie dobiegło końca. Jeszcze tylko kilka pytań sprawdzających naszą umiejętność zapamiętywania, zachęcenie do odwiedzenia strony www.mpd.org.pl 
i … własna refleksja o życiu.

Uczennica gimnazjum w Polkowicach.


Szalom!
Wojciech Borys
dyrektor Misji Przyjaciół Dzieci       
                                            więcej zdjęć


 Idźmy do dzieci razem!